Żużlowiec Janusz Kołodziej musi jeździć z jedenastoma śrubami w ręku. Ta już dawno mu się zrosła po wypadku, który miał trzy lata temu, ale teraz nie ma mu kto wykręcić śrub. Klucze nie pasują.

„W Danii podali mi numer klucza. Kupiłem go, to taki zwykły klucz imbusowy. Niestety, okazało się, że nie pasuje do śrubek w mojej ręce. Po zabiegu lekarze przyznali, że próbowali również innych kluczy, ale do końca nie chcieli ryzykować, bo mogli mi coś uszkodzić – opowiada „Super Expressowi” Kołodziej.

Reklamy