Byłem na hali i widziałem to na żywo ten upadek, oto moja relacja:
15.08.2008 12:22
Dodaj do ulubionych
Zagłosuj

Prowadząca grupa właśnie zbliżała sie do ostatniego odcinka wyścigu. Lecz nagle… Co to?! Ktoś, nie wiadomo dlaczego rozlał na tor beczkę oleju, teraz na łuku czekała na kolarzy duża śliska plama. Ależ sie działo! Wpadają pierwsi zawodnicy. Reprezentant Rosji z gromkim okrzykiem i gracja rzuconej cegły pędzi na spotkanie Matuszki Ziemi. Zaraz po nim Niemiec atakuje kierownice, bierze szturmem, przelatuje nad nią i po krótkiej powietrznej walce solidnie grzmoci o ziemie. Sekundy później Anglik ze stoickim spokojem, flegmatycznie zsuwa sie z roweru i zajmuje pozycje horyzontalna pod kolami swego bikea. Następnie Francuz, jak na prawdziwego kochanka przystało, chwile balansuje wyprostowany po czym pada brzuchem na wyczekującą go tęsknie ulice. Włoch zdążył tylko krzyknąć „Mamma mia!” i już leży rozpłaszczony na asfalcie jak dobra pizza na patelni. Amerykanin chwile walczył próbując utrzymać sie na kanapie wierzgającego roweru, jednak podobnie jak poprzednicy zostaje zmieciony z rumaka niczym kowboj na rodeo.
Wszyscy dają pokaz prawdziwie sportowej determinacji, walki i fantazji, tylko Polak, wjeżdżając zresztą jako jeden z ostatnich, wziął sie i zwyczajnie wy…..

Advertisements