W wieku 45 lat starałem się o pracę w Urzedzie Skarbowym
Był nabór na wolne miejsce, byłem najstarszy na rozmowie. Pani z komisji zadawała mi wiele pytań, odpowiadałem w miarę prawidłowo i już było wiadomo że jestem najlepszy ze startujących. Pani zadała ostatnie pytanie: „Jak pan widzi swoją pracę na tym stanowisku ds podatków?” odpowiedziałem: „Dotychczas pracowałem z drugiej strony lady jako księgowy w firmie produkcyjnej. Wiem jak was oszukiwać i jak będę po waszej (naszej mam nadzieję) stronie, to szybko znajdę dochody u tych co mają straty przez kilkanaście lat prowadzenia działalności, bo wiem gdzie szukać”
Pani spojrzała na mnie z nienawiścią i w tym momencie wiedziałem że przegrałem tę pracę.
Przyjęto młodziutkiego chłopczyka zaraz po studiach..
A ja? A mnie przygarnął prywaciarz i mam do niezłej pensji dodatkowy % od tego co „schowam” przed urzędem skarbowym. Firma ma straty, ale ja nie narzekam…
~księgus , 15.08.2008 12:15
Reklamy