Zanizona stopa procentowa, marzenie kazdego chyba premiera min. finansow, przedsiebiorcy czy tez kazdego co planuje wziac kredyt lub tez juz go posiada. Okazuje sie ze te nieziszczalne pragnienie jest mozliwe wystarczy tylko znalesc sposob na oszukanie inflacji. Taki sposob znalazly Stany Zjednoczone jako bodaj jedyny kraj swiata. W normalnych warunkach zbyt niska stopa procentowa skutkuje wzrostem inflacji a takze deficytem handlowym, jednak to wlasnie poprzez deficyt handlowy miliardy dolarow wyplywaja z amerykanskiej gospodarki zasilajac rezerwy walutowe innych krajow, lub stajac sie waluta roznorakich transakcji miedzynarodowych nigdy juz do ameryki nie powracajac dzieki czemu gospodarka ameryki pozbawia sie niejako nadmiarow dolarow ktore skutkowaly by wzrostem inflacji a za tym koniecznoscia podwyzki stop procentowych. Oczywiscie funkcjonowanie tego zadziwiajacego zjawiska burzy nieco nasze wyobrazenie o handlu miedzynarodowym gdzie kazdy kraj z zalozenia pragnie wiecej exportowac niz importowac, w przypadku ameryki jest odwrotnie. Czym wiekszy deficyt tym nizsza inflacja a za tym nizsza stopa procentowa. Oczywiscie pogodzenie polityki taniego kredytu i niskiej inflacji to  polityka pelnego zatrudnienia i genialnej koniunktury przez dekady szybszej niz w innych krajach rozwinietych a poniewaz deficyt handlowy to tez polityka miedzynarodowa wspierajace kraje opierajace sie komunizmowi po wojnie no to w zasadzie mozna napisac ze wszyscy sa zadowoleni. Amerykanie sa zadowoleni, zadowoleni sa azjaci i europejczycy. Po prostu wszyscy!!!!

Problem tkwi w tym ze komunizm i zimna wojna skonczyla sie juz dawno a stabilizowanie swiata za cene deficytu powinno byc zrewidowane ale skoro wszyscy sa zadowoleni to po co? Niestety zanizona stopa procentowa nieuchronnie skutkowac musi dwoma zjawiskami, zanizona sklonnoscia do oszczedzania oraz zawyzona sklonnoscia do brania kredytow. Oczywiscie obie te kwestie do pewnego stopnia sie wykluczaja, bo przeciez jesli wszyscy chca wydawac pieniadze to ktos powinien je oszczedzac? Amerykanie nie oszczedzaja pieniedzy ale robia to japonczycy, chinczycy i inne nacje poludniowo wschodniej azji i sa w tym wyjatkowo skuteczni, a amerykanie musza od nich te pieniadze ciagle pozyczac. Innym efektem ubocznym takiego stanu rzeczy jest przesadne pakowanie sie amerykanow w spekulacje zamiast tradycyjnych lokat bankowych a to z kolej zwieksza wstrzasy na rynkach swiatowych w te czy inna strone co oddzialowuje na prawdziwa gospodarke. Oczywiscie na pytanie co jest lepsze, czy polityka pelnego zatrudnienia o ktorej marza wszyscy i do tego szybszego rozwoju niemalze calego swiata a juz na pewno azjatyckich tygrysow czy tez normalna polityka stop procentowych, rownowaga systemowa z bezrobociem odpowiedz wydaje sie niemalze oczywista ale to nie nam przyszlo dokonywac wyboru, dokonali go bowiem juz dawno temu amerykanie. Tak czy inaczej wszystko to dzialalo przez 60 lat jakby nie bral.

Oczywistym jest fakt ze rozmiary krachu na rynku nieruchomosci i ich wplywu na sektor finansowy musza wynikac zarowno z wielkosci poniesionych strat przez banki poszczegolnych krajow ale tez z wielkosci depozytow gromadzonych w tych krajach. Faktem jest wiec ze gdyby ameryka miala stope oszczedzania na poziomie powiedzmy 20 czy 30% dochodu narodowego to poniesionie straty nie byloby problemem i prawdopodobnie nikt by sie nawet o nich nie dowiedzial. A poniewaz poniesione straty w wyniku nadzwyczajnych ale jednorazowych zdarzen rynkowych nie przekreslaja przeciez mozliwosci dalszego normalnego funkcjonowania bankow i osiagania przez nie rentownosci problemu by nie bylo. Po prostu nikt by sie o tym nie dowiedzial a straty zostaly by odrobione w przyszlosci no i nie byloby paniki. Niestety jak sie okazuje choc niewiele krajow swiata posiada tak wysoko rozwinieta gospodarke jak USA i do tego jeszcze chwile temu tak wysokie tempo rozwoju to okazuje ze fakt wysokich dochodow jego mieszkancow nie sprawia ze posiadaja oni pieniadze, a w kazdym razie nie takie ktore trzymaliby w bankach.

Kryzys tlumaczony jest kredytami supbrime udzielanymi z jakis powodow osobom o minimalnych lub zerowych zdolnosciach kredytowych. No coz jezeli osoby o zerowych zdolnosciach kredytowych dostaja kredyty to jasne jest ze nie beda ich splacac, z drugiej jednak strony pamietam ze w zeszlym roku ropa naftowa osiagala rekordowe ceny a amerykanie konsumuja jej naprawde duzo, ceny zywnosci poszly w gore a one sa glownym koszykiem zakupow dla osob o niskich dochodach jak i ogolnie inflacja poszla w gore podnoszac koszty zycia przeciez. Moze po prostu petla kredytowa amerykanskiego spoleczenstwa i gospodarki zaciska sie coraz mocniej i kolejne ciosy na nia spadajace okazaly sie tym przyslowiowym ostatnim mostem za daleko?

Cokolwiek uswiadomilismy sobie obecnie to z cale pewnoscia to, ze nie mozemy zyc bez bankow. Byc moze banki moga zyc bez nas ale na pewno nie my bez bankow. Nie pozostaje wiec nic innego niz w pompowac w te banki stosowna ilosc depozytow nawet jesli nazwiemy to planem Paulsona i czekac majac nadzieje ze wszystko wroci do normy. Oczywiscie byloby znacznie przyjemniej gdyby na ten moment budzet federalny USA znajdowal sie w dobrej kondycji szczegolnie wobec faktu ze gospodarka USA wydawala sie byc ledwie temu w dobrej kondycji, ten jednak na ow moment jest w kondycji wyjatkowo podlej, cierpiac na rekordowo wielki deficyt, choc na poczatku urzedowania obecnej administracji dysponowal nadwyzkami. Wyjatkowo wysoki deficyt budzetu bedzie wiec wyjatkowo powiekszony, wiec kryzys nadmiernego zadluzenia bedzie leczony dodatkowym gwaltownie narastajacym zadluzeniem z deficytem federalnych przekraczajacym bilion usd co jakby nie bral stanowi jakies 7% pkb. Pozostaje jednak pytanie czy to wystarczy? Problem w tym ze zagrozonych hipotek jest na podobno 5 bln a to juz stanowi ponad 30% pkb ale i to stanowi nie specjalnie wielkiej czesci ogolu dlugow jakie spoleczenstwo usa wzielo na siebie nie zaleznie od tych wszystkich dlugow ktore administracja rzadowa ma lub bedzie miala w bliskiej przyszlosci przyszlosci jako dlug federalny. Nie wiadomo wiec jak bedzie wygladalo splacanie dlugow kiedy pelne zatrudnienie przestanie istniec poniewaz zaczely sie masowe zwolnienia a kolejni zwalniami pracownicy beda zapewne kolejnymi dluznikami ktorzy nie beda w stanie splacac zaleglych kredytow. W ameryce po prostu absolutnie wszyscy powinni pracowac poniewaz wszyscy maja dlugi jednak obecnie zapewne wielu z nich jednak te prace straci pytanie tylko ilu? Nie jest wiec jasne w jaki sposob sektor finansowy usa bedzie obecnie funkcjonowal i czy nie bedzie potrzebowal ciaglego finansowania z budzetu federalnego ktory praktycznie rzecz biorac juz sie rozpadl. Budzet federalny poza nieznana iloscia pieniedzy ktorych potrzebowal bedzie dla bankow musi sie liczyc ze utraconymi dochodami z podatkow z tytulu recesji jak i rosnacymi wydatkami na zasilki dla bezrobotnych.

Kolejna nieznana kwestia pozostaje inflacja. FED obnizyl wlasnie przy inflacji 5% stope procentowa do 1% czyli najnizej w historii, tym samym 5 razy nizej niz inflacja co oznacza ze kryzys wywolany za niskimi stopami bedzie leczony obnizaniem stopy. No coz biorac pod uwage fakt ze budzet federalny sie rozpadl a system bankowy desperacko potrzebuje depozytow jest to decyzja nawet ciekawe szczegolnie wobec faktu ze inflacja rosnie. Z drugiej jednak strony FED twierdzi ze inflacja spadnie poniewaz FED na nadzieje ze tak bedzie, coz jednak FED moze innego oznajmic rynkowi no przeciez nie to ze zatracil kontrole nad sytuacja? Oczywiscie jezeli FED prowadzil polityka pozwalajacej na nadmierne zadluzenie to nie ulega watpliwosci ze stal sie zakladnikiem owego zadluzenia. Bo skoro zadluzenie narastalo od niepamietnych czasow to staje sie jasne ze osiaga poziomy tak gigantyczne wobec wielkosci gospodarki ze jakakolwiek podwyzka jego oprocentowania okaze sie natychmiastowo zabojcza dla tej gospodarki. Nie sposob wiec walczyc z inflacja nie niszczac natychmiast gospodarki. W takiej sytuacji FED nie bedzie w stanie przeciwdzialac inflacji nawet jesli jej nasilanie stanie sie oczywiste choc oficjalna inflacja zapewne bedzie zapewne pod kontrola. Inflacja musi sie nasilic nawet jesli gospodarka bedzie w recesji ze wzgledu na potrzeby budzetu ktory juz sie rozpadl i ktorego stan bedzie sie systematycznie pogarszal. Trudno sobie natomiast wyobrazil by pompowanie pustych pieniedzy w postaci tego gigantycznego deficytu nie wplynelo na te inflacje a biernosc FEDu tylko ten proces nasili. Jezeli jednak inflacja sie nasili a amerykanie zatraca wiare zarowno w zdolnosc panowania na krachem ze strony rzadu jak i FEDu co zapewne szybko nastapi (o ile nie juz) to jasne jest ze depozyty nie zasila systemu finansowego poniewaz amerykanie tak czy inaczej musieli by tracic na niskim oprocentowaniu w tracacych coraz szybciej na wartosci dolarach tym bardziej ze trudno bedzie odgadnac czy system finansowy bedzie w stanie wogole i kiedy zafunkcjonowac i jakie jest ryzyko trzymania pieniedzy w bankach usa. Oczywistym jest ze amerykanie beda starali sie obecnie desperacko oszczedzac pozbawiajac gospodarki konsumpcji i poglebiajac recesje jednak przy narastajacej inflacji i ujemnej stopie procentowej dolary beda w cos inwestowane ale nie zasila systemu bankowego a jesli tak, budzet federalny bedzie musial pompowac tam coraz wiecej pieniedzy. Poza tym spadajacy deficyt handlowy bedzie za pewne rowniez dzialac pro inflacyjnie skoro jego wzrost inflacje zmniejsza. Kolejna kwestie sa ratingi amerykaskich obligacji rzadowych ktore uwazane sa za najbezpieczniejsze  na swiecie :). Moim zdaniem ta kwestia bedzie sie robic coraz bardziej dyskusyjna wobec poglebiania sie kryzysu finansowego USA. Oczywiscie wiara w wyplacalnosc systemowa USA i fakt narastania inflacji pozostawi kwestie dolarowych rezerw walutowych ktorych poszczegolne kraje swiata moga zaczac sie pozbywac co nie pozostanie obojetne na poziom inflacji w usa. Wydaje mi sie ze USA zmierza do hiperinflacji bo nie bardzo wiem co w zasadzie rzad i FED moga zrobic by jej uniknac tym bardziej iz widac wyraznie ze nic nie wskazuje na to by wladze usa chcialy ten system przebudowac a przede wszystkim mogly to w jakis sposob zrobic. Nawet jesli jakims cudem katastrofa zostanie zatrzymana to przeciez wylacznie tylko po to by ten sam model dalej funkcjonowal  wedle tej samej zasady, poniewaz nie sposob go przeciez zmienic. Ale on przebuduje sie wobec tego sam nie zalednie od tego czym na sie to podoba czy nie

Konkluzja koncowa. Amerykanski cud gospodarczy osiagniety na zanizonej stopie procentowej okazuje sie do pewnego stopia iluzja podobnie jak oszczednosci amerykanow lokowane z przymusu na giedlach zamiast w bankach, ktore obecnie wyparowaly a te przeciez jeszcze chwile temu mialy stanowic prawdziwa wartosc. Dlugi i aktywa sa prawdziwe dopoki nikt nie sprawdza co sie za nimi stoi. Czy fakt iz swiatowe rynki finansowe dysponuja aktywami o wielkosci 10 razy wiekszej niz swiatowy dochod narowody mozna uznac za cos prawdziwego? Czy to ze ropa kosztuje dzisiaj 60 dolarow a jeszcze pare miesiecy temu 140 ma jakis sens? Oczywiste jest jednak ze gdyby nawet Japonia czy inni wierzyciele mieli otrzymac wszystkie te niekonczace sie zera na kontach ktore winni sa im amerykanie to udlawili by sie nadmiarem bogactwa a ich system ekonomiczny zawalil by sie w skutek hiperinflacji w ich wlasnych krajach. System finansowy i gospodarczy byl i jest nadal rozchwiany a ekonomia domaga sie powrotu rownowagi ale prawda jest taka ze obecna sytuacja zapewnia pelne zatrudnienie tak w USA jak i w krajach wierzycielach a to jest niepodwazalna i prawdziwa jego korzysc nadrzedna nad jakimikolwiek innymi kwestiami co oznacza ze kraje te podobnie jak i USA beda zainteresowane w jego dalszym trwaniu poniewaz jest to lepsze dla nich wszystkich a takze dla calego swiata, badz tez system wroci do rownowagi a to bedzie bolesne dla ich wszyskich. W Europie jest rownowaga i jest bezrobocie i mizerne tempo wzrostu w USA i azjatyckich tygrysach rownowagi nie ma ale bezrobocia tez nie ma pytanie, co jest lepsze jest oczywiste. Ostatecznie jesdek amerykanie a pamietajmy o tym zadluzaja sie i owszem ale WE WLASNEJ WALUCIE.

gastek@vp.pl , 02.11.2008 10:01
Advertisements