Witam Państwa. Pan prezydent, jak widać na załączonym obrazku na kolejny szczyt się wybiera. I dobrze, bo jak wrócił z poprzedniego to mógł najzwyczajniej w świecie swą kolejną Viktorię odtrąbić. Piszę kolejną, bo już raz był takową narodowi ogłosił po szczycie lizbońskim. Szkoda tylko, że nie przypomniał wówczas wszystkim o fakcie iż to nie on był właściwym ośrodkiem decyzyjnym jeno jego brat bliźniak, który go przy tej okazji niemiłosiernie na oczach całej Europy upokorzył. Zastanawia również i fakt, że pan Kaczyński nie złożył po tak oszałamiającym sukcesem swego podpisu. No, ale jak sam to pani Olejnik obiecał zrobi to we właściwym czasie.

Tak sobie myślę, że jedynym powodem prezydenckich zagranicznych eskapad są te spadające sondażowe słupki. Po co jeździć po kraju z gospodarskim wizytami, których nikt nie ogląda, skoro można pojawić się w brukselskim centrum uwagi i nie wiadomo po co poklepywać po plecach pana Tuska. Udzielić się w bojkotowanej przez kolegów z PiS `Kropce nad i’ i zjeść dobra kolację a przy okazji wysłać wyborcom czytelny sygnał – JESTEM WAŻNY.

Problem w tym, że dla światowych przywódców pan Kaczyński ważny wcale nie jest o czym świadczyć może bojkot gali, którą zorganizował 11 listopada. Nie zaszczycili jej nawet panowie Juszczenko i Saakaszwili, że o Stanach czy Starej Europie nie wspomnę. Pan Kaczyński chciałby być postrzegany jako gracz z najwyższej półki a tymczasem daje się ogrywać jak mało kto. Pamiętacie Państwo jak bardzo zależało mu na sprawie Gruzji w Brukseli? I co? Pan Lech spóźnił się na spotkanie, na którym ten temat miał być poruszany. I co wówczas zrobił pan Sarkozy? Widząc że polskiego prezydenta nie ma na sali zmienił temat rozmów. No cóż, chciałoby się powiedzieć że nieobecni nie mają racji.

Pan Kaczyński był zdziwiony, że prezydent Francji przybywa do Polski podczas jego nieobecności. Widać pan Sarkozy woli obchody przyznania Nobla byłemu prezydentowi od gali obecnej głowy państwa. A przy okazji wysłyła czytelny sygnał – W SPRAWACH POLITYKI ZAGRANICZNEJ ROZMAWIAMY Z PREMIEREM. Dlaczego? Ano dlatego, że nie wiadomo czego spodziewać się po osobie, która lizboński traktat przedstawiła w kraju jako oszałamiający sukces po czy się pod tak oszałamiającym sukcesem podpisać nie chciała.

I już na koniec. Nie wiem jak Państwo, ale ja to sobie krzyknę WIWAT PAN PREZYDENT! WIWAT KRÓL! WIWAT WSZYSTKIE STANY? Ktoś jeszcze?

~ryży koń , 10.12.2008 07:05
Reklamy