Janusz Korwin-Mikke, kandydat w wyborach prezydenckich, powiedział w wywiadzie dla Onet.pl, że „prawo głosu powinna mieć tylko jedna osoba: król”. Krytykując demokrację wyraził pogląd, że „ustrój monarchistyczny wróci z całą pewnością”. Zapytany, dlaczego kandyduje po raz czwarty, odpowiada: „Bo się poświęcam dla ludzi. Dla mnie to wielkie poświęcenie”.
Z Januszem Korwin–Mikkem, kandydatem na prezydenta rozmawia Jacek Nizinkiewicz:

Jacek Nizinkiewicz: Już czwarty raz kandyduje Pan na urząd prezydenta RP?

Janusz Korwin – Mikke: Zgadza się.

– Zawsze dostawał Pan śladowe poparcie, więc skąd pomysł na kolejny start w wyborach?

– Chodzi o to, żeby ludzie mieli wybór, bo przecież to nie jest dla mnie, tylko dla ludzi. Prezydenta wybierają ludzie, więc dlaczego mają wybierać między samymi komunistami.

– Jak to między samymi komunistami? Przecież startują politycy, którzy nie są komunistami, ani nie mają rodowodu komunistycznego jak Bronisław Komorowski, Jarosław Kaczyński, Marek Jurek …

– Już starożytni kowboje wiedzieli, że istnieją Apacze, Siuksowie, Komancze itd., ale wiadomo, że „Good red is dead red”, czyli „Dobry czerwony, to martwy czerwony”. Oczywiście istnieją różne stopnie czerwieni, bo np. PiS jest bardziej na lewo od SLD …

– Żartuje Pan?

– PiS jest zdecydowanie bardziej na lewo np. w takich kwestiach gospodarczych, socjalnych, itd. oni stale mówią o sprawach socjalnych i społecznych, a zwłaszcza ś.p. Lech Kaczyński, bo Jarek jest troszkę mniej lewicowy…

– Jest Pan z Jarosławem Kaczyńskim na „ty” ?

– Tak. Z Panem Lechem nie byłem. PiS to w najlepszym wyborze jest partia centrum, ale na pewno nie jest to partia prawicowa. Jest w PiS taka pani jak Ewa Tomaszewska, która zostałaby z PZPR wyrzucona za lewicowe odchylenie. Terasa Liszcz, to też jest komunistka. W PO znam wielu zacnych ludzi, którzy mają w miarę normalne poglądy, ale większość też ma komunistyczne przekonania. Problem polega na tym, że ludzie są po stuletniej tresurze, bo lewica praktycznie zwyciężyła w polskiej myśli politycznej w 1905 r. i od tamtej pory jest bardzo niewielu nielewicowych publicystów, czy polityków.

– Bronisława Komorowskiego też Pan nazwie „czerwonym”?

– Każdy jest praktycznie „czerwonym”, bo nawet Stefana Kisielewskiego złapałem na byciu „czerwonym”.

– Kisiel też „czerwonym”?

– (śmiech) Ale śmialiśmy się z tego, bo on powiedział: „A co jeśli zamkniemy te kopalnie nierentowne? Będzie trzeba coś robić z tymi górnikami”. Na co ja powiedziałem: „Jak to coś robić? Stefan?! Coś z nimi robić??? Oni mają sobie szukać pracy. Ja nie jestem właścicielem niewolników, żebym miał coś robić z np. górnikami”. Przez te lata przeżyte w socjalizmie bez względu na to, czy to był Piłsudski, Kwaśniewski czy inna lewicowa cholera, to już człowiek zaczyna odruchowo myśleć komunistycznie. Ja nie jestem komunistą i ludzie powinni mieć wybór i powinni móc postawić na niekomunistę. Wiem, że wybory trudno wygrać skoro 85 proc. Polaków myśli socjalistycznie.

– Pan tylko raz zasiadał w ławach sejmowych i nie udało się już Panu nigdy dostać do Sejmu, czy do Senatu, ani też nie zdobył Pan mandatu prezydenta Warszawy. Zawsze lokuje się Pan dosyć daleko od podium, więc co sprawia że mimo wszystko Pan wciąż kandyduje? Naród permanentnie Pana odrzuca, a Pan z uporem maniaka wciąż startuje w kolejnych wyborach. Nie dostał Pan wystarczającej ilości sygnałów, że społeczeństwo polskie Pana nie potrzebuje?

– Reżimowa telewizja TVP pokazuje mnie tylko z okazji wyborów, więc trzeba startować w wyborach.

– Czyli zależy Panu tylko na tym, żeby być popularnym i sławnym?

– Nie popularnym i sławnym, bo popularny i sławny i tak jestem. Niech Pan pójdzie ze mną na ulicę zwłaszcza w małym miasteczku, to zobaczy Pan, jak się ludzie zachowują. Chodzi o to, żeby mieć tubę do propagowania swoich poglądów o powrót do normalności. Ludzie są zatruwani przez 99 proc. czasu kłamstwami nieustannymi. Dzisiaj mamy 4 maja i ja chcę przypomnieć, że wczoraj obchodziliśmy „święto d***kracji” – a Konstytucja 3 Maja odbierała prawo głosu większości szlachty (miała mieć tylko szlachta – posesjonaci , a szlachta bez ziemi nie miała prawa głosu) a na miejsce Rzeczpospolitej Obojga Narodów wprowadzała monarchię dziedziczną… To jest święto demokracji?! Ludzi okłamuje się potwornie, to trzeba ludziom mówić prawdę. Jestem wrogiem d***kracji i uważam, że dzisiaj należy zrobić to samo czyli odebrać ludziom prawo głosu jeśli nie mają posesji, bo tylko ci którzy mają ziemię są tak naprawdę związani z krajem, a inni wyjadą sobie jutro do Anglii, Ameryki czy innego Singapuru.

– Odebrałby Pan części społeczeństwa prawo głosu?

– Ależ oczywiście! Tak naprawdę prawo głosu powinna mieć tylko jedna osoba: król. Ja jestem monarchistą! Jeszcze sto lat temu powiedzenie o kimś „demokrata” to była obelga – „z przodu łata, z tyłu łata – idzie sobie demokrata” (śmiech). Co to za ustrój w którym dwóch meneli spod budki z piwem przegłosowuje profesora uniwersytetu?! Trzeba być idiotą, żeby wierzyć w d***krację.

– Większość cywilizowanych państw przyjęła ten ustrój.

– Tak, bo to jest ciągła tresura ludzi. Skutki chyba widać?

– Przecież Pan sobie musi zdawać sprawę z tego, że nie ma szans na powrót monarchii?

– Ależ z całą pewnością ustrój monarchistyczny wróci.

– Kiedy i jakie okoliczności musiałyby nastąpić, żeby Polska nawróciła się na monarchizm?

– Monarchiści w Polsce, to są dziwni ludzie, bo oni sobie myślą, że przyjedzie król z gronostajem w karocy. Nieprawda. Monarchia powstaje w ten sposób, że jeden zdolny, młody i silny człowiek z bandą zabijaków, którzy będą wierzyli w jego autorytet podbijają kraj i on mianuje się królem. Tak powstaje monarchia.

– Kto powinien nas podbić?

– Nie wiem, bo o tym decyduje Pan Bóg. Kiedyś ktoś taki się pojawi, kiedy to wszystko się sypnie, a sypać się zacznie zaraz kiedy np. zacznie brakować pieniędzy na fundusze emerytalne.

– Swoją drogą, apelował Pan kiedyś o to, że powinien się narodzić w naszym kraju nowy Pinochet.

– Oczywiście, że tak. Tylko Pinochet zrobił jeden błąd i nie mianował się królem.

– A ofiary, które poniosły śmierć z ręki Pinocheta, to nie był błąd?

– Absolutnie nie. Uważam, że był za mało ostry. On przede wszystkim powinien związki zawodowe rozwiązać i to, że tego nie zrobił, to był jego podstawowy błąd. A ofiary? Gdyby nie Pinochet, to nie byłoby 1,5 tys. ofiar, a 1,5 mln ofiar.

– Pan jest przekonany do tego, co Pan mówi. Czy Pan chce tylko szokować swoimi wypowiedziami?

– A skąd! Nie żałuje Pan, ze w Rosji w 1917 lub w Niemczech w 1929 nie znalazł się jakiś Pinochet?

– Zdaje Pan sobie sprawę, że Pańskie wypowiedzi budzą kontrowersje. Do tego ma się to tylko sprowadzać?

– Jestem odbierany tak, jak w czasach monarchii był odbierany d***krata. Nawet w Senacie dzisiaj jest kilku monarchistów.

– Zmieńmy temat. Jak idzie zbieranie podpisów?

– Meldowano mi już trzy dni temu, że w kraju jest 75 tys. głosów za moją kandydaturą na prezydenta, ale tych głosów jeszcze nie ma w Warszawie. W Warszawie jest 10 tys., ale resztę się dowiezie. Powinno już 100 tys. być – ale nie gwarantuję, że te 100 tys. głosów da się uzbierać, bo część ludzie wyczerpała już możliwości zbierania głosów po swoich znajomych.

– Czyli jak się Panu nie uda zebrać tych głosów, to porażka?

– Nie, ja wtedy z ulgą odetchnę.

– Jak to?

– Bo ja wcale nie chcę być prezydentem!

– To po co Pan kandyduje już czwarty raz?

– Bo się poświęcam dla ludzi. Dla mnie to wielkie poświęcenie.

– Ale czy ktoś domaga się od Pana takiego poświęcenia? Czy ktoś namawia Pana, żeby Pan kandydował?

– Nie, ale ludzie powinni mieć wybór. Te ewentualne 100 tys., które mnie poprze chce, żebym był prezydentem. Bycie prezydentem to ogromny wysiłek. Teraz ja wstaję kiedy chcę, pracuję w nocy, wstaję o 9.00 rano lub o 10.00, czy 11.00 i mogę sobie pracować kiedy chcę, umówić się z dziewczyną na kawę kiedy chcę, a tak to musiałbym przecinać jakieś wstęgi, wręczać medale, mianować ambasadorów…

– …reprezentować kraj za granicą, przyjmować zagraniczne delegacje, być zwierzchnikiem sił zbrojnych…

– A to ostatnie jest akurat ciekawe. Dla mnie bycie prezydentem byłoby ogromnym poświęceniem i moja rodzina na myśl o tym włosy sobie z głowy wyrywa, ale jeśli jest dostęp do mediów, jeśli jest teoretycznie możliwość zebrania jakiegoś poparcia, to trzeba walczyć. Zresztą główny powód dla którego startuję jest taki, że lubię walczyć, a im trudniej, tym bardziej chce mi się walczyć (śmiech).

– Jaki jest Pański program?

– Główny zarys programu można streścić w jednym zdaniu: „Chcącemu nie dzieje się krzywda”. Czyli jak chcę się ubezpieczyć to się ubezpieczam, a jak nie chcę to się nie ubezpieczam, nie może być przymusu zapinania pasów w samochodach, zakazu palenia papierosów, nawet były propozycje, żeby we własnym samochodzie nie można było palić i we własnej knajpie, a to jest przecież faszyzm, a nawet gorzej – to jest socjalizm. Adolf Hitler, wybitny socjalista i d***krata, wprowadzał zakaz papierosów i obiecywał, że je zlikwiduje. Obecnie towarzysze z Brukseli się spóźniają w stosunku do planów swojej bratniej duszy, czyli Hitlera. W tej chwili jest zakaz publikowania prac narodowo – socjalistycznych, czyli NSDAP, bo jest tak ogromne podobieństwo do tego co się dzisiaj robi w Brukseli, a oni się boją że to wyjdzie na jaw.

– „Mein Kampf” powinno być drukowane, dostępne, czy wręcz dopuszczone do szkół?

– Oczywiście, że tak. Ludzie powinni zobaczyć podobieństwo jakie jest między Hitlerem, a powiedzmy między panem Barroso.

– Stawia Pan znak równości między Hitlerem, a Barroso?

– „Równości” nie – ale to wszystko są socjaliści. Jak mówiłem, dobry Czerwony to martwy Czerwony – bez względu na to czy to jest narodowy socjalista, euro-socjalista, chrześcijański, afrykański czy inny socjalista; Piłsudski, Kwaśniewski czy Hitler to tylko różne odmiany socjalizmu. NB. obecnie podatki są wyższe niż za Hitlera.

– Skoro Pan jest tak bardzo przeciwny faszyzmowi, to dlaczego Pan w hitlerowskim geście podnosił rękę w studiu TVN24?

– Żeby zobrazować, że jestem za wolną konkurencją, a nie za zasadą „Ein Reich, ein Volk, ein Euro” – co zilustrowałem gestem używanym w prekursorce Unii Europejskiej, czyli Wielkiej Rzeszy. Kolektywizm i socjalizm jest mi zupełnie obcy. Wrócę do poprzedniego pytania. Albo przywrócimy monarchię i ktoś na miarę Kim Ir Sena (tylko z odwrotną ideologią!) wprowadzi dyktaturę i być może monarchię, albo będzie to samo co w Niemczech czyli za 20 lat Polska nie będzie graniczyć z Niemcami, ale z Islamską Republiką Saksonii, Kalifatem Hanoweru, albo z Sułtanatem Meklemburgii.

– Dlaczego miałoby dojść do takiej sytuacji?

– Pan chyba żartuje?! Jeśli kobieta muzułmańska ma 7 – 8 dzieci, a francuska lub niemiecka 0.8 to, to chyba samo przez się jasne! Wszyscy to wiedzą, ale nikogo to nie obchodzi, bo w d***kracji (pfu!) myśli się tylko o następnych wyborach. Będąc w Sejmie, zgłosiłem w imieniu wszystkich naszych trzech posłów, projekt zakazu zwiększania deficytu budżetowego. Spowodowało to ryk śmiechu na całej sali. W miesiąc później taki sam projekt zgłosił p. Jerzy Bush (senior), a potem w Czechach p. Wacław Klaus – wtedy premier. Obydwaj zresztą też przegrali. Nikt nie myśli o przyszłości i o tym, co będzie z naszymi dziećmi, które teraz zadłużamy. Nasi synowie zostaną zamordowani, a córki wzięte do haremów – ale to nikogo nie interesuje, bo to nastąpi dopiero za 20 lat…

– Chce Pan zamknąć granice przed obcokrajowcami?

– Nie, należy przepisami prawnymi zlikwidować państwo socjalne, które przyciąga nygusów i rozrabiaków. Trzeba zlikwidować wszelkie zasiłki – i przestaną się pchać. Tak – również zasiłek dla samotnych matek. Zasiłek dla samotnych matek ma taki skutek, że opłaca się być samotną matką i w następnym pokoleniu jest coraz więcej samotnych matek… Ci którzy wypłacają pieniądze bezrobotnym powinni zostać rozstrzelani za sabotaż. Dlaczego mamy płacić bezrobotnemu nygusowi za to, że nie chce mu się pracować – a człowiek pracujący ma być karany grzywną na utrzymanie tego nygusa??

– Nie każdy może znaleźć pracę z powodu bezrobocia, wieku, miejsca zamieszkania, różnych ograniczeń…

– To niech się przenoszą. Buty na plecy i proszę szukać innego miejsca w kraju. Do Anglii mogą wyjechać, a kilka kilometrów dalej w Polskę to już nie?! Do Ameryki ludzie mogą wyjechać do pracy, a do Krakowa to już nie? Ja tego nie rozumiem. Socjaliści powinni być rozstrzelani, bo ten kto daje zasiłki dla bezrobotnych demoralizuje naród.

– Jest Pan za wystąpieniem z Unii Europejskiej?

– Lichtenstein nie jest w Unii i jest zadowolony. Do strefy euro też nie powinniśmy wstępować. Tak, ja jestem za tym, żeby Polska była w Schengen. Każdy Polak powinien móc podróżować i tak kiedyś było i niepotrzebna była do tego Unia Europejska. Przypominam, że Maria Curie – Skłodowska studiowała w Paryżu bez Unii Europejskiej i tak powinno być. Europejski Układ Gospodarczy też jest ok., ale po co nam taka biurokracja unijna? Polska daje sobie radę w kryzysie tylko dlatego, że nie podpisała Karty Praw Podstawowych. Jeśli podpiszemy, to spadniemy tak jak Niemcy.

– A pamięta Pan, które rządy w Polsce były temu przeciwne?

– Z różnych powodów różne rządy. Rządy pana Belki, pana Kaczyńskiego, pana Tuska… ŚP. Lech Kaczyński był jej przeciwny z zupełnie innych powodów (naruszania morale społeczeństwa) – a w sprawach gospodarczych, jako komunista, był za…

– Lech Kaczyński komunistą?

– Niech Pan sobie przeczyta cytaty z jego pracy doktorskiej. On wierzył w komunizm.

– Co Pan opowiada? Prezydent Kaczyński pisał pracę, która wymagała takich cytatów.

– Ależ nieprawda. Ja żyłem w tamtych czasach, pisałem prace doktorskie (za pieniądze) i zapewniam Pan, że po Gomułce nie było żadnej konieczności, ani wręcz potrzeby, cytowania Marksa.

– Ile Pan takich prac doktorskich za pieniądze napisał?

– Pięć, ale nie powiem komu. Etyka zawodowa. ŚP. Lech Kaczyński pisał te bzdety, bo wierzył w komunizm – w „prawa ludzi pracy”, (był profesorem tzw. „prawa pracy”!), prawa socjalne itd. I deklarował otwarcie, że tę część Karty gotów jest w każdej chwili podpisać.

– Jarosława Kaczyńskiego też Pan uważa za komunistę?

– On ma poglądy centrowe, może nawet centrowo–prawicowe. Wracając do socjalizmu to następna po Grecji upadnie Portugalia, Hiszpania, Belgia, Irlandia, Francja i Niemcy – w tej kolejności i to będzie koniec i ostateczny upadek socjalizmu. Zobaczy Pan jak zaczną upadać fundusze emerytalne, wtedy będzie się działo. Polska przetrwała kryzys, bo PO nic nie robiła, bo jak Platforma zaczynała coś robić, to było nieszczęście.

W drugiej części wywiadu Korwin–Mikke mówi, czy jest na „ty” z Donaldem Tuskiem, dlaczego premier jest mu bliski ideowo, kto jest agentem, co mówi się o Komorowskim, kiedy człowiek powinien móc popełnić samobójstwo, czy marihuana powinna zostać zalegalizowana, czy kobiety powinny mieć prawa, czy przywileje, dlaczego lewica stale mówi o seksie i czy jest wariatem i oszołomem.

Rozmowa została autoryzowana 5 maja 2010 r.

http://wiadomosci.onet.pl/2165523,11,korwin-mikke_prawo_glosu_powinna_miec_tylko_jedna_osoba,item.html

Advertisements