Ach Franek, Franek – czyli litania Janasa

Jak długo mam tu stać na arenie
I błagać Franka o wybaczenie
I ja tu stoję, piłkarze stoją
Od tego stania już nogi bolą

Ach Franek, Franek, powiedzże Franek
Co będzie z nami względem Twych bramek

Więc piłkarzyki okrzyki wznieście
Może mi Franek wybaczy wreszcie
ON tylko będzie brameczki strzelać
A ja kasiejkę będę rozdzielać

Ach Franek, Franek, dajże mi pyska
Razem pojedziem my na Igrzyska

Przez Twą „dymisję” mam same straty
I od kibiców dostałem baty
Tylkom przez Ciebie pieniądze tracę
Nawet juz nie mam co dać na tacę

Ach Franek, Franek, powiedzże Franiu
Co za mistrzostwo jest w Twoim graniu?

Ach Franek, Franek, co ja mam zrobić
Listola zwolnić ?, Drewnialdo pobić?
Nim żem tu przyszedł, pod Twoje progi
Bodaj bym złamał mu obie nogi

Ach Franek, Franek grasz ciągle pięknie
Chyba z tej złości mi serce pęknie …

tequila
/za No To Co/

Reklamy