Panie Majchrowski, daj Pan spokój policji, rzuć Pan okiem na własne podwórko. Tu funkcjonuje tzw. Straż i do tego Miejska, która nie wiadomo do czego służy. A może właśnie wiadomo. Otóż popatrzmy na liczby. Opieram się na raporcie za rok 2011 z działalności Straży Miejskiej, do znalezienia w sieci.

Otóż zatrudnionych tam było 503 osoby. W ciągu całego 2011 roku krakowska SM otrzymała 2048 zgłoszeń o naruszeniu bezpieczeństwa. Wykrytych przez SM wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu było 2481. O dwadzieścia procent więcej, niż zgłoszeń. Czyli z własnej inicjatywy SM wykryła 433 zagrożenia bezpieczeństwa. Na 503 osoby zatrudnione w „firmie” przez cały rok.

Za to z tytułu zagrożeń w ruchu drogowym SM otrzymała 27757 zgłoszeń. Ujawnionych wykroczeń było 92565. Nie mylę się. Ponad 90 tysięcy. Odejmując te dwie liczby wychodzi nam, że 64808 zagrożeń w ruchu drogowym zostało wykrytych z własnej inicjatywy byczków ze Straży.

Oto obraz tego, czym na co dzień zajmują się opłacane z pieniędzy krakowskich podatników „myślaki”. A mogliby zająć się poprawą bezpieczeństwa w mieście. Ale to ryzykowne zajęcie. Lepiej okradać kierowców.

http://wiadomosci.onet.pl/forum/awantura-o-bezpieczenstwo-w-krakowie-interwencja-r,0,927742,109907007,czytaj.html

Advertisements