A propos skandalu ze sprzataczka ministra stanu w resorcie spraw wewnętrznych

Co by było, gdyby zdarzyło się to w Polsce.
1. Dyżurny opluwacz POwtarzałby w kółko że „to podłość’.
2. Rzecznik tzw. rządu dopatrywałby się podstępnego podłożenia takiej sprzątaczki przez PiS.
3. Pewna POsłanka, wyspecjalizowana w tropieniu afer dorszowych w konkurencyjnej partii, stwierdziłaby że to nie jest afera, bo coś-tam, coś-tam.
4. Przerażony premier wyjechałby na delegację i dziennikarzom oświadczyłby „nie męczcie mnie”.
5. Uśmiechnięta vicepremierzyca skwitowałaby „sorry, ale taki mamy polityczny klimat” i dodała, że musi udać się na pilne posiedzenie czegoś-tam.
6. Gazeta Wybiórcza na przedostatniej stronie umieściłaby taką maluteńką notatkę z której by wynikało, że nic nie wynika.
7. TVN24 poinformowałoby w serwisie że minister zatrudnił sprzątaczkę i zaraz wyciągnęłoby sprawę Katarzyny W., Trynkiewicza i parę innych nośnych tematów, żeby odwrócić uwagę Szanownych Telewidzów, a na zakończenie „Faktów” nieoceniony prześmiewca, red. Maciej Mazur z godnym jego humorem skomentowałby jakąś nieistotną wiadomość, żeby już całkowicie mieć pewność, że Teleoglądacze zapomną o sprawie.
8. Monika Olejnik zaprosiłaby do studia Hoffmana, wypytując go po raz setny o długość jego czegoś-tam.
9. Redaktor Tomasz Lis zaprosił by tę sprzątaczkę i zrobił z niej międzynarodową przestępczynię.
10. Minister, którego sprawa dotyczy, nawet by się nie dowiedział, że jego stanowisko było zagrożone.

I dlatego ten kraj nie nazywa się Anglia, tylko Polska.

http://wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/minister-rezygnuje-przez-sprzataczke-bo-nie-ma-wizy/0sm4c

Advertisements