Szalony Kucharz wymyślił danie,
że Polska wreszcie z kolan wstanie.
I z całym światem idzie w szranki,
choć wyjdą z tego spalone grzanki.

A wszystko poszło o to niestety,
że z Trybunału zrobił kotlety.
I choć on działał w dobrej wierze,
wyszło mu danie bardzo nieświeże.

Zbyt mało jest to jego ambicji,
chce zrobić kotlet też z opozycji.
A w swych zapędach nie jest samotny,
popiera go w tym lud bezrobotny.

Stoi też przy nim kuchcik szalony,
który z parówek chce zrobić drony.
A przy nim również wierna kucharka,
co Konstytucję udusi w garnkach.

Postawa jego zawsze jest harda,
lecz po obiedzie to już musztarda.
I choć on pichci nie jedno danie,
niewiele z tego dla nas zostanie.

To co zostanie, to tylko wrzątek,
wlany ludowi w pusty żołądek.
I chociaż kuchnia cała się krząta,
tego bigosu nikt nie posprząta.

Pachnie obiadem już cała chata,
ale ten obiad – to sen wariata!

Fuks 03.06.2016 zwiń

Reklamy