Category: z sieci


novisa

Reklamy

Skąd się wzięły nazwy państw?

Wyjaśniają to na poniższych obrazkach… kliknij by powiększyć na każdym obrazku.

Srebrne usta

SipktkqTURBXy84MzI5MDQ1OTdjZWM5NTg1ODgxZDE2ZWU3ZGY0Y2NiZi5qcGVnkZUCzQMUAMLD

Benjamin Franklin o zydach

franklin

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/pawel-kukiz-do-amerykanow-mogliscie-zahamowac-holokaust/rgwdj0h

Himalaizm – druga strona medalu

Druga strona medalu

„Huja nie bohaterstwo!!!
A moze by tak z innej strony?
Zbiórka zbiórką, Kasa kasą – chuj mi do tego kto, ile i na co daje. Napiszę z innej perspektywy. Jestem synem człowieka, który na niejeden ośmiotysięcznik wchodził – na jeden wszedł i zginął. Chodziłem wtedy do podstawówki. I nie będę pisał o żadnym bohaterstwie mojego ojca. Wystarczająco nasłuchałem się tych wszystkich bredni na ulicy, w szkole, od urzędników, którzy widzieli moje nazwisko i z odmętów pamięci przypomnieli sobie o moim ojcu – chcąc mi sypnąć komplementem – słyszałem tysiące razy jakim to był wielkim bohaterem i jaką potężną miał odwagę. Chuja miał – nie odwagę. Chujem był a nie bohaterem. BOHATEREM była moja matka! Dopóki nas nie było na świecie razem wspinali się tu tu to tam. Obietnica była jedna – przychodzi dziecko na świat – odstępujemy od tego sportu w wymiarze ekstremalnym. I przychodzę na świat. Jest siermiężny PRL. Po co bawić się w kartki i kolejki, po co użerać się z bachorami, na chuj z tym wszystkim. I spierdolił. Mój ojciec był tchórzem ponad tchórze. Zostawił nas z tym wszystkim. Zostawił nas z traumą o której nawet głośno nie można powiedzieć – bo przecież był bohaterem! W imię czego bohaterem? W imię własnych ambicji które były ważniejsze niż dzieci? Na co szedł hajs? Na książki, zeszyty, ubrania, jedzenie? Zwykle pierdolenie – chodziłem w szmatach do szkoły, żarłem mortadele na która matka ledwo zarobiła biegając od jednej roboty do drugiej, z drugiej o trzeciej (i byłem szczęśliwy dzięki miłości matki). A on kartki sprzedawał by mieć na sprzęt. W dupie miał wszystko. Po co to piszę? Mackiewicz zostawił dzieci. Będą żyły z tym samym piętnem z którym ja i moje rodzeństwo borykaliśmy się tyle lat. I niech to będzie komentarz do jego bohaterstwa. Kocham góry ponad wszystko – ale kocham je mądrze i ta miłość to miłość przekazana dzięki matce. Wspinam się, ale nigdy nie narażę swojego życia w imię czczego bohaterstwa, w zapomnieniu dla rodziny i wartości, które powinny być nadrzędne dla każdego rozsądnego człowieka. Wychować dziecko – to jest bohaterstwo, odpowiedzialność to jest bohaterstwo – a nie wpierdolenie się na 7 tysięcy bez tlenu. Samobójstwo w imię dwóch zdań na wikipedii i jakiejś płaskorzeźby w bliżej nieokreślonej lokalizacji, w imię szyby wkutej w bloku mieszkalnym, w imię nazwy szkoły, której młodzież ma w dupie kim był patron, w imię jakiejś nazwy ulicy i bestialsko pojebanej gloryfikacji. I teraz walka z mitem – po co wchodzą na ośmiotysięczniki? Po co akurat tam? Dla pokonania własnych słabości, walki z ograniczeniami? Ściema kurwa. Ja Wam powiem po co mój ojciec to robił. By zaistnieć, by zapisać się na „kartach historii”, z nonszalancji, chujowo rozumianego splendoru, bo zwyczajnie w innych dziedzinach był zerem. Palił, pił – sportowiec. Przecież można wchodzić na o wiele mniejsze góry – nadal niebezpieczne – ale? No własnie nikt się takim wejściem nie interesuje. Na Mont Blanc wchodzą tabuny Januszów jak po browara w Biedronce. I tam „chwały” nie będzie. No chyba ze wszedłby boso. Mocarz bez tlenu wchodzi na Nanga Parbat i zostawia dzieci – i ja a takie bohaterstwo podziękuję.”

Źródło – komentarz do artykułu: ”
Dlaczego nie byli ubezpieczeni” na teklak.pl
Zdjęcie z wolnosc24.pl

Dziennik Wyprawowy cz. VI – Jestem Polakiem!

Jestem Polakiem!
Dzień za dniem. Zdobywamy górę. Góra, dół. Góra, dół.
Czas płynie, Góra się stawia, wiatrem otrząsa się z ludzkich insektów.
W wolnych chwilach śledzimy świat, głównie górski, gdzie podobni do nas zdeterminowani ludzie lodu walczą o laur… z własną słabością, pogodą i jej kaprysami.
I oczywistym jest nasze zainteresowanie Nangą.
Tomek i Eli. Ile można? Trochę pukamy się w głowy, siódma zimowa próba, kto, kto ma tyle determinacji aby tak walczyć. Próbować. Jakby porażki nie istniały, Tomek wracał z kalendarzową zimą jak bumerang pod tę Górę. Jak wędrowny ptak, któremu nie odpowiadały ciepłe, afrykańskie zimowiska, opuszczał Polskę i frunął pod Nangę. Okopywał się i próbował. Walczył.
Siódmy raz!
Wyruszyli z Eli do szczytu 15 stycznia. A my robiliśmy swoje na K2.
Gdy dotarła do nas zła pogoda i zwiała nas z żebra góry zakotwiczyliśmy w bazie. Dostęp do internetu i areszt domowy spowodował zwiększone zainteresowanie tym co dzieje się na Nandze.
Od 15 stycznia, od 10 dni Elizabeth Revol i Tomek Mackiewicz są w ataku szczytowym, nie odpuścili. Ruszyli drogą Messnera, daleko z lewej strony od bazy. Z dnia na dzień zbliżali się do kopuły szczytowej. Gdy przyszło załamanie pogody sprawa się skomplikowała. 26 stycznia dostaliśmy info. Alpiniści utknęli gdzieś na 7400, jest źle. Revol informowała o złym stanie Tomka.
Gdy wstaliśmy i usiedliśmy do śniadania padła propozycja: trzeba Im pomóc, Panowie! Zgłaszają się wszyscy. Rusza machina, w kraju Robert Szymczak i Janusz Majer. Tu, w Pakistanie My. Zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy ich jedyną szansą. Jesteśmy przygotowani, mamy sprzęt, jesteśmy zaaklimatyzowani. I chcemy, chcemy i możemy im pomóc! Rzucamy się do magazynu, szykujemy sprzęt, Krzysztof zawisł na telefonie. To takie proste. Trzeba wezwać heli, zapakować ratowników i po 3 godzinach wbijamy się w ścianę Nangi.
Rusza urzędnicza machina. Wyścig o życie. My, na spóźnionym starcie zostaliśmy wyprzedzeni przez pieniądze. To one, szeleszczące papierki blokują start helikopterów, są gorsze od wiatru, niepogody i wojen, po kablach biegną słowne, ostre impulsy. Polacy tak… a co Francuzi? Halo Francuzi, potrzebne pieniądze by zawarczały wirniki śmigieł, tam w górze polsko francuska para walczy o życie. My chcemy! Mamy tlen, ludzi, wiedzę. Znamy górę, pozwólcie nam pomóc.
Czekamy. Czas płynie. Przychodzi info, że Revol zaczyna schodzić. Co z Tomkiem? Czy żyje? Śmigło to startuje, to znów nie… chaos informacji, my nic nie wiemy.
Nadchodzi wieczór. Wiemy, że jutro, 27. stycznia o 8:30 ruszą ze Skardu dwa śmigłowce, 4 ratowników, czwórka naszych poleci na ratunek na Nangę. Denis, Adam. Jarek i Piotr. Polecą z tlenem, namiotami, sprzętem, ruszą w kombinezonach, w uprzężach i gdy tylko dotkną ściany zaczną się wspinać. Ruszyć ma dwójka a kolejna ma założyć obóz i szykować support…
Z emocjami kładziemy się spać. A tam Revol schodzi do c3 na drodze Kinshofera, spędza w kopule kolejną trudną noc, a wyżej jeszcze trudniejszą Tomek, Revol wysyła swoją pozycję. Żyje. Jest niezniszczalna. Nic o Tomku…
Noc mija szybko.
27. przywitał nas kiepską pogodą. Wieje, chmury. W Skardu na lotnisku jest Darek, w polskiej Ambasadzie Pan Wyszomirski, przy tel. w bazie Krzysztof, a w kraju sztab. Czwórka wybranych czeka w kombinezonach, wory ze sprzętem gotowe, helipad przygotowany. Krążymy jak sępy. Sprawdzam wiatr, 35 km. Dzwoni Darek, ma przylecieć do bazy tymi heli, które polecą pod Nangę. Tam w Skardu cisza. Dziesiątki połączeń. Sępie dreptanie przyspiesza.
Dzwoni Darek, piloci pytają jaka u nas pogoda? Włączamy wideo, pokazujemy, że tu w bc jest dobrze, pułap chmur 400 m ponad lodowcem… 10.00, 11.00. Płynie czas.
Dryń, dryń… Pan Wyszomirski. Będzie lot. Lecimy!
Ok 12. Śmigła ruszyły. Biegniemy na helipad, targamy wory. Z dołu, nad moreną narasta warkot silników. Lecimy po nich, lecimy! Wiem, wiem to. Uratujemy ich!
Śmigła wzmagają wiatr, straszne zimno, grabieją dłonie. Szczękają zęby. Patrzę na twarze tej czwórki. Ich radość, ich determinacja, upór. Tak, w tej jednej chwili poczułem dumę, że jestem Polakiem. Żadnych wątpliwości. Żadnego wahania. Wszyscy jesteśmy przekonani o słuszności decyzji.
Milknie szum maszyn. Polecieli.
Witamy Darka, który wrócił do bazy. Powoli zapada zmierzch.
Telefon dzwoni prawie cały czas: Polsat, TVN, TVP, Superstacja… wszyscy chcą wiedzieć co się dzieje. Internet wrze, niesamowitości i cuda wypisywane w newsach są imponujące.
Pojawia się info, że Eli i Tomek byli na szczycie. Ale co to ma za znaczenie? Nas to nie obchodzi.
Jest… dolecieli. Jak czujące zdobycz wilki Denis z Adamem rzucili się w ścianę. Zapada noc, wiatr, zimno, a Oni idą, pną się metr za metrem Kuluarem Kinshofera ku Eli i ku Tomkowi. Oni gdzieś tam są, Eli wie, wie że po nią idą. Schodzi do nich, schodzi! Ma problemy, odmrożenia, trudno jej posługiwać się sprzętem. Nie ma wieści od Tomka.
Druga dwójka ratowników rozbija obóz na 4800, w miejscu zwyczajowego c1.
Zapada noc. W bazie kładziemy się spać. Ale noc mija szybko.
Świt. Cudowny, wietrzny świt. Dostajemy wiadomość…
Ok 2:00 Wilki dopadły zdobycz. Mają Eli. W Orlim Gnieździe ratownicy dotarli do poszkodowanej! Schodzą. O 7:45 ruszają w dół, w dół ściany Kinshofera.
9:21 dzwoni Krótki… słabo słychać, wiatr szarpie namiotem: Jest dobrze (mówi), idziemy w górę… nic nie słychać… jak wysoko jesteście? Pyta Krzysztof. Heli? Widzicie heli? Koniec połączenia.
Czekamy…
Dryń, dryń… dzwoni.
Piotrek, zmień położenie anteny!
Napisz sms!
Dryń, dryń…
Dwa heli na 12.00 do C1. Idzie dobrze… cisza, przerwało połączenie.
Adam i Denis zjeżdżają z Eli ścianą… czekamy w napięciu, kiedy wejdą w trawers?
Budzi się europejski świat. Budzą się media, telefon ożywa. Znów głód wiadomości wstrząsa trzewiami społeczeństwa: co się dzieje? Gdzie są? Co z Tomkiem…
Znów sprawa śmigła, znów ambasada, lotnisko, naciski i spekulacje. Trzeba ich stamtąd zabrać, podjąć helikopterem i jak najszybciej przewieźć w dół.
Mamy opłacony tylko jeden lot. Lot to dolary… szept, coraz głośniej padają pytania: a gdzie są Francuzi? Dlaczego w ogóle rozmawiamy o pieniądzach?
Czy ktoś w Polsce, w bazie, w polskiej ambasadzie powiedział: a pieniądze? Nie! Dziś mam prawo powiedzieć:
Być dumny jak Polak, a wstydzić się jak Francuz. Dla nas nie ma znaczenia skąd jest Revol i Mackiewicz. Nieważne kto płaci. Chłopaki rzucili się bez zastanowienia w lód Nangi narażając życie… Polska wysłała śmigła…a Francja? Czy to ważne, że to my inicjujemy, płacimy i ratujmy? Dla nas nie. Ale czy sen Paryża jest tak mocny, że nie obudził go krzyk ich własnej rodaczki?
Media blokują linię, głód się wzmaga.
10:05, są na trawersie. Lodowe zbocze na drugą stronę kuluaru, a potem w dół… a stamtąd idą Piotr i Jarek. W czterech będzie łatwiej.
A co z Tomkiem?
Pogoda klęka. Wiatr wieje 90 km w kopule, zespół ratunkowy schodzi. A kolejny nie poleci. Pod K2 nie przyleci dziś żaden helikopter i nie zmienią już tego wszystkie zasoby euro znad Sekwany. I to nie hipotetyczne…
Czekamy. Wiem, że schodzą, z każdym metrem Eli dostaje więcej tlenu. Więcej punktów Abghara na życie.
10:30 dzwoni telefon. Francuzi wyciągają portfele, 17 tys dolarów, o 12:45 pod Nangą ma wylądować heli z dwoma! HAPsami (szerpami wysokogórskimi)… może to się zgra, może zejdą i heli podejmie Revol? Francja się budzi, choć nie ta urzędowa, tylko ta prywatna, z sercem trójkolorowym, i z brytyjskim wsparciem.
Czekamy, furkoczą na wietrze namioty. Prognoza zła, tu wiatr, i tam pod Nangą wiatr, i idzie śnieg, czyli widoczność może przeszkodzić helikopterom…
Czekamy.
11.12 dzwoni Piotr. Są w C1. Z Revol. Ja nic nie wiem, radość miesza mi myśli. Nic nie rozumiem. I nic nie szkodzi. To wspaniałe.
11:32, dzwoni Pan Zbyszek Wyszomirski, za 10 minut startują heli, zabiorą naszych. Co za facet. Panie Zbyszku, w setkach telefonów, Pana były najważniejsze. Dziękujemy!
Bo kto jedno życie ratuje, ten ratuje cały świat – powiedział Oscar Schindler.
Wracają.
Ale nie ma Tomka. „Czapkins” zasypia w objęciach Nangi. Nie do końca to rozumiem. Ale wiem, że nie da się powtórzyć tej akcji…
Znów czekanie. Heli leci i leci. Jakby czas zwolnił, wirniki śmigieł się nie spieszą, a my szalejemy z niecierpliwości. Chcę mieć pewność. Żeby już. Żeby byli bezpieczni.
14:27. Dzwoni telefon, Pan Wyszomirski… wszyscy na pokładach heli… są bezpieczni.
Jakże pięknym uczuciem jest ulga.
Chłopaki czekamy na Was. Czeka też K2.
K2, dla Polaków.
Raf

Panie władzo! Zwracam się z uprzejmą prośbą, aby nareszcie coś Pan już robił z suczym elementem reakcyjnym, którego widmo krąży po Europie oraz ojczyźnie mej Polsce, niszczy tkankę mojej rodziny i podważa sens lat męki mej.

REKLAMA

Pytam wprost: jak długo będziemy jeszcze pozostawać w Unii Europejskiej, skoro nakazuje ona synom naszym gzić się z mężczyznami, zmusza córki do dżenderu i aborcji, a nam, porządnym kobietom, każe tolerować u boku prezydenta (tfu!) Francji starą, rozwiązłą, chudą babę, która niech się wnukami zajmie, zamiast mi latać po ekranie, potrząsać grzywą i suszyć zęby.

My, porządne kobiety polskie, nie godzimy się na Brigitte Macron. Niech Pan coś z nią zrobi jak najprędzej, Panie władzo, gdyż nie wytrzymujemy ciśnienia baby tej istnienia.

Jakim prawem ktoś taki w ogóle jest? Robi, co chce i z kim chce! Dla młodszego się rozwiodła. Widział kto takie horrendum? Z młodszym robiła te rzeczy obrzydliwe. I kiedy? Może on jeszcze wtedy nieletni był? Niech ktoś to sprawdzi nareszcie i przed trybunał międzynarodowy z nią! Niech pójdzie babsko siedzieć. Tak. Ona powinna siedzieć. Nie. Jej nie powinno być.

„Pierwsza babcia Francji” – to nie jest świat dla (starszych) kobiet!

Zobacz więcej
Na nią dzieci patrzą! Na nią córki nasze patrzą! Potem głowy od ekranu odwracają i na nas łyp spode łba. No i jak my się wtedy czujemy? Jak wyglądamy?

Sześćdziesiąt cztery lata. Pora chorować i powoli zaczynać umierać, a nie się z młodym gachem po bankietach szlajać.

Kolejna moja uprzejma prośba, Panie władzo, dotyczy uciszenia lansującej się obecnie we wszystkich mediach Karoliny Piaseckiej. Przez 11 lat jakoś bez problemu żyła sobie w męce i nagle jej się odwidziało? No nie wiem. Brudy swoje prać należy w czterech ścianach, a nie latać po telewizjach. Na nią też dzieciaki patrzą, a potem głowę od ekranu odwracają i mi trują, że skoro ona mogła rzucić bijącego męża i wszystkim opowiedzieć, jak to wieczorami ją ćwiczył i prał, to mogę i ja. A ja nie mam siły. Ja nie mogę. Niech Pan ją zabierze, niech Pan jej zabroni.

I niech Pan też coś zrobi z tą Natalią Przybysz. Patrzeć na nią nie mogę, bo mi się przypomina, jak musiałam od sąsiadki pożyczyć pieniądze i na Słowację jechać, żeby ciążę usunąć. Nie dałabym rady trzeciego dzieciaka wychować, utrzymać. To akurat była wyjątkowa sytuacja, więc naprawdę musiałam. Ale ona nie musiała, bo przecież jest piosenkarką i pieniędzy ma mnóstwo, a opowiada i się obnosi. I po co?

Miałam aborcję. Natalia Przybysz głośno powiedziała o tym, o czym wiele Polek musi milczeć. Najgorsze zaś jest zakłamanie

Zobacz więcej
Ja się Panu ze wstydem przyznam, Panie władzo, że nawet trochę byłam za tym protestem z parasolkami. Jakoś tak myślałam sobie, choć nie znoszę feministek, że jednak nie byłoby dobrze tak całkiem antykoncepcję wycofać i aborcji zabronić zupełnie. Ale kiedy ta Natalia ze swoją aborcją wyskoczyła, to mówię, no nie! Ja jestem za tym, żeby w wyjątkowej, czyli w mojej, sytuacji można było legalnie usunąć. A nie żeby się celebrytki skrobały, dzieciaczki zabijały. Jej, tej Natalii znaczy, nie powinno być!

I nie powinno być feministek. Żadnych. Ja przez nie spać nie mogę, tak mnie denerwują tym swoich gadaniem.

Pragnę zapewnić Pana, Panie władzo, że jeżeli chodzi o mnie, to nie jestem, nigdy nie byłam i nie będę żadną feministką. Jestem całym sercem za tym, abyśmy my, polskie porządne kobiety, jako głupsze i słabsze zarabiały dużo mniej niż mężczyźni i miały niższe emerytury. My, kobiety polskie, nie potrzebujemy na starość stroić się dla młodych gachów. Nam miłość wnucząt wystarcza. Całym sercem wspieram także obcięcie funduszy państwowych na Centrum Praw Kobiet i inne takie feministyczne gniazda żmij. To dobrze, kiedy kobiety nie mają dokąd uciec. Wtedy rodzina się nie rozpada, a rodzina jest najważniejsza. Jestem także zdecydowaną przeciwniczką konwencji zwalczającej przemoc w rodzinie. I uważam, że nie potrzebujemy żadnych specjalnych standardów opieki okołoporodowej. Szkoda pieniędzy. Jeżeli zaś chodzi o wyroki za gwałty, to oczywiście ja tam gwałtów nie pochwalam. Ale po co się dz…ki w krótkich kieckach szlajają? Antykoncepcja i aborcja w sytuacji wyjątkowej, czyli mojej, niech zostanie Panie władzo kochany, ale nie mówmy o tym. My, kobiety polskie, kochamy naszą mękę i nie życzymy sobie, by garstka degeneratek, co im się w głowach poprzewracało, nam ową mękę odbierała.

Niech męka nasza polska trwa w imię rodziny oraz ku większej chwale Bożej.

Dulska

http://kobieta.onet.pl/niech-pan-cos-zrobi-z-ta-brigitte-felieton/z2xnjy4

Szczepienie dzieci

~ola :
1. Jeżeli szczepionki działają tak dobrze i nie powodują autyzmu, to dlaczego wirusolodzy firmy Merck, opracowujący te szczepionki twierdzą publicznie, że wyniki zostały sfałszowane już w 2001 roku. I firma posiada dowody, że szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce powoduje wzrost autyzmu o 800%?

2. Jeżeli szczepionka MMR jest taka dobra, to dlaczego epidemie odry wystąpiły tylko w grupach zaszczepionych nawet w 99%?

3. Jeżeli toksykolodzy twierdzą, że rtęć jest neurotoksyną, uszkadzająca centralny układ nerwowy, czyli mózg, to dlaczego wstrzykiwana dzieciom (nie posiadającym bariery krew/mózg) bezpośrednio do krwi, rzekomo nie uszkadza mózgu? To samo dotyczy wstrzykiwania szczepionki kobietom w ciąży lub chcących zajść w ciąże, do czego namawia na przykład dr Mrukowicz, redaktor „Medycyny Praktycznej”.

4. Jeżeli szczepionki zostały dokładnie przebadane, jak twierdzi na przykład p. prof. Andrzej Radzikowski z Warszawy, to dlaczego przemysł szczepionkowy posiada immunitet prawny, zwalniający od pokrywania szkód powikłań poszczepiennych?
Czyli najpierw płać, głupi ludku, na przymusowe ubezpieczenia, czyli bezpłatne szczepionki, a potem jeszcze będziesz płacił za kalectwo poszczepienne. Rozumiesz teraz, dlaczego składki na ubezpieczenia trzeba co roku podwyższać. Przecież VAT, to łapówka dla urzędników, stad mają wynagrodzenie o 40% wyższe od średniej krajowej.

5. Jeżeli szczepionki zapobiegają chorobom, to dlaczego na ulotce szczepionki na przykład ospy wietrznej stoi jak wół, że może wywołać ospę?

6. Jeżeli szczepionki zapobiegają chorobom zakaźnym, to dlaczego wszelkie wykresy statystyczne i epidemiologiczne wskazują, że choroby zakaźne zniknęły najczęściej dwa trzy pokolenia wcześniej, zanim pojawiła się dana szczepionka? Możesz to sam sprawdzić w podstawowym podręczniku dla średnich szkół medycznych, wydanym przez PZWL. Jak zapoznasz się z tym podręcznikiem, to od razu zauważysz, że tzw. eksperci gazetowi, nawet z tytułami naukowymi, posiadają mniejszą wiedzę od tej zawartej w podręczniku dla średnich szkół medycznych.

7. Jeżeli szczepionki są tak bezpieczne, to dlaczego tylko w tym roku zmarło już 56 dzieci po szczepieniu przeciwko grypie, dlaczego umierają dzieci po szczepieniu przeciwko odrze, skoro w podręcznikach lekarskich stoi jak wół, że choroby te nie wymagają leczenia, tylko leżenia. W USA zanotowano w sumie już około 1500 zgonów po szczepieniu WZW B, normalnie w USA bez szczepień chorowały na WZW B tylko 54 noworodki. Przez analogię, w Polsce chorowało na WZW B kilka noworodków, a szczepi się koło 300 000 niemowlaków już w pierwszej dobie. Zgonów na wszelki wypadek się nie publikuje. Tajemnica handlowa.

8. Jeżeli szczepionki są takie bezpieczne, to na jakiej podstawie to ustalono, skoro na ulotkach stoi jak wół, że badań klinicznych, dotyczących choćby wywoływania raka, nie przeprowadzono i że badań klinicznych DOTYCZĄCYCH POWSTAWANIA WAD WRODZONYCH RÓWNIEŻ NIE PROWADZONO? Na jakiej podstawie więc, licznie występujący w mass mediach na przykład konsultanci wojewódzcy twierdzą, że szczepionki można podawać wcześniakom?

9. Jeżeli szczepionki są tak bezpieczne, to dlaczego po zaszczepieniu matki jej dziecko karmione mlekiem z piersi choruje na zapalenia dróg oddechowych?

10. Jeżeli szczepionka jest tak bezpieczna, jak to twierdzi choćby Komisja Przejrzystości w Polsce, to dlaczego na ulotce firmowej zastrzega się, że szczepionka Siligard/Gardasil może spowodować między innymi padaczkę, czyli ciężkie uszkodzenie mózgu? Przecież 98% zakażeń wirusem HPV nie wymaga leczenia w ogóle.

11. Jeżeli szczepionki przeciw grypie są tak bezpieczne, to dlaczego w jednym tylko sezonie, w jednym kraju, zanotowano po nich ponad 800 przypadków ciężkiego uszkodzenia mózgu, zwanego narkolepsją?

12. Jeżeli szczepionki są takie bezpieczne, to dlaczego firmy je produkujące, na ulotkach zabezpieczają się przed sądami, wymieniając całą listę powikłań w rodzaju: ciężkie uszkodzenia mózgu, zapalenia stawów, drżenia i omdlenia, porażenia nerwów czaszkowych, drgawki, zespół Guilliana-Barrego.

13. Jeżeli szczepionki są tak dokładnie badane, to dlaczego Cochrane Library, dokonując analizy prac omawiających tylko szczepionkę przeciwko grypie, stwierdziła, że 99% tych publikacji nie spełnia elementarnych zasad pisania prac naukowych, a w dodatku te pozostałe udowadniają, że szczepionka przeciwko grypie ma taką sama skuteczność, jak mycie rąk. A powszechnie wiadomo, że mycie rąk jest 1000 razy tańsze i nie powoduje powikłań.

14. Jeżeli prac naukowych popierających szczepionkę przeciwko grypie, do tej pory, po 75 latach stosowania szczepionki, nie zanotowano, to dlaczego p.prof.mgr Brydak i inni, nadal reklamują ten preparat? Dlaczego obecny przewodniczący NIL, dr Hamankiewicz, wystosowuje pisma prywatne, na drukach Izby Lekarskiej, do Ministerstwa nomen omen Zdrowia, o konieczności przymusu szczepień pracowników służby Zdrowia?

15. Jeżeli szczepionki są tak bezpieczne i można je podawać kobietom w ciąży, to dlaczego producenci zastrzegają się w ulotkach, że badań kobiet w ciąży nie prowadzono? Ulotki podają: „Skutków oddziaływania szczepionki na rozwój płodu nie badano”.

16. Jeżeli szczepionki są tak skuteczne, to dlaczego notowane w ostatnim pokoleniu, czyli w okresie 25 lat, wszystkie „epidemie” występowały tylko w grupach zaszczepionych w co najmniej 97%?

17. Jeżeli szczepionki są tak bezpieczne i przebadane, to dlaczego media podają tylko informacje handlowe, a głosy przeciwników są niedopuszczane do przekazu? Media stosują prymitywny socjotechniczny chwyt: jak chwalisz szczepienia, to jesteś wybitnym ekspertem, jak jesteś przeciwny truciu ludzi, to jesteś ignorantem, oszołomem i nieukiem. Proste. Pamiętaj o tym podczas wywiadów telewizyjnych, czy radiowych.

18. Jeżeli szczepionki są tak bezpieczne, to dlaczego wszelki prace naukowe, wykonywane zgodnie z zasadami naukowymi, a przedstawiające negatywne skutki szczepień, są pomijane przez media?

19. Dlaczego w szczepionkach znajduje się 100-krotnie większe stężenie toksyn, takich jak rtęć, czy aluminium, aniżeli dopuszczalne jest dla wody pitnej?

zwiń
28 gru 15 11:38 | ocena: 83% | odpowiedzi: 23

kos

http://technowinki.onet.pl/kosmos/co-zrobic-aby-zostac-astronauta-infografika/5e84ny#hpsrc=wp&pos=2

muzu