Tag Archive: religia


Indoktrynacja

Czy wiesz, dlaczego wierzysz w swojego jezusa , a nie buddę czy mahometa, lub np. Światowida ?
Zastanów się przez chwilę ……Myślisz ? …..Aaaaaa , rozumiem.Masz problemy z samodzielnym myśleniem, bo oduczyli cię tego na lekcjach katechezy 😦
Już ci tlumaczę !
Od chwili urodzenia, twoi bliscy i katolickie otoczenie wzięli cię w obroty i wtłaczali do głowy bzdury o religii chrześcijańskiej .Gdybyś się urodził np. w Omanie, to walibyś dzisiaj głową o posadzkę modląc się w meczecie. A ponieważ urodziłeś się w ciemnej katolickiej Polsce, to WBILI ci do głowy aniołki i jesuska. To co z tobą zrobiono,nazywa się INDOKTRYNACJĄ religijną… Powtórz….INDOKTRYNACJA..!!Zapamiętaj to słowo .
Teraz już powinieneś wiedzieć, że gdyby od dziecka wbijano ci do głowy,że istnieje np. makaronowy bóg, to sam dzisiaj w pielgrzymce zasuwałbyś z durszlakiem na głowie !! Taka jest siła prania mózgu przez wszelkiej maści kler..
A to wszystko po co ? Czy może po to żeby kościoły dzieliły się z tobą czymkolwiek ? Nie …Po to żebyś TY dzielił się z nimi wszystkim , a najchętniej żebyś im wszystko ODDAŁ . Najlepiej KASĘ . Kościoły najbardziej kochają kasę i WŁADZĘ
Władzę którą mają nad tobą , ciemny , polski ludzie.. Szkoda że ciemnota przegrywa z rozumem.. Szkoda…..

 

http://wiadomosci.onet.pl/religia/egzorcysci-strasza-polakow-obecnosc-szatana-w-ksiazkach-dla-dzieci/sfl56

Prawdziwe życie Jezusa Chrystusa

Nie uro­dził się w Be­tle­jem, nie był je­dy­na­kiem, nie na­uczał 12 apo­sto­łów, nie zo­stał osą­dzo­ny przez Pi­ła­ta i naj­praw­do­po­dob­niej po śmier­ci nie spo­czął w ka­mien­nym gro­bie. Kim w takim razie był Jezus z Na­za­re­tu?

Chyba nie ma dru­giej ta­kiej po­sta­ci hi­sto­rycz­nej, która oto­czo­na by­ła­by tak cia­snym ko­ko­nem le­gend i mitów jak Jezus z Na­za­re­tu. Poza Ewan­ge­lia­mi, bę­dą­cy­mi w więk­szym stop­niu spra­woz­da­niem z jego na­ucza­nia niż za­pi­sem fak­tów z jego życia, ten pro­sty ga­li­lej­ski wie­śniak, a przy tym za­ło­ży­ciel naj­bar­dziej roz­po­wszech­nio­nej re­li­gii świa­ta, nie po­zo­sta­wił po sobie pra­wie żad­ne­go śladu. A jed­nak z sa­mych stu­diów nad Bi­blią można wy­snuć wnio­ski pod­wa­ża­ją­ce nie­jed­ną z hi­sto­rii, które na­ro­sły wokół Je­zu­sa w trak­cie 2000 lat ist­nie­nia jego Ko­ścio­ła.

Mit 1. Jezus uro­dził się w Be­tle­jem

Pierw­si chrze­ści­ja­nie w zni­ko­mym stop­niu in­te­re­so­wa­li się wcze­sny­mi la­ta­mi życia Je­zu­sa. Opo­wie­ści o jego na­ro­dzi­nach i dzie­ciń­stwie są prak­tycz­nie nie­obec­ne w pierw­szych do­ku­men­tach pi­sa­nych na temat twór­cy chrze­ści­jań­stwa. Nie prze­czy­ta­my o tym w li­stach świę­te­go Pawła (z lat 50.-60. na­szej ery), ani w Ewan­ge­lii we­dług świę­te­go Marka (na­pi­sa­nej w la­tach 70. pierw­sze­go wieku). Za­in­te­re­so­wa­nie po­sta­cią Je­zu­sa zwięk­sza­ło się stop­nio­wo, a for­mu­ją­ca się wspól­no­ta pierw­szych chrze­ści­jan sta­ra­ła się wy­peł­nić luki w bio­gra­fii swego mi­strza i po­go­dzić jego dzie­je oraz naukę z czę­sto wy­klu­cza­ją­cy­mi się pro­roc­twa­mi o me­sja­szu ze Sta­re­go Te­sta­men­tu.

Jedna z ta­kich prze­po­wied­ni mó­wi­ła, że me­sjasz, po­to­mek króla Da­wi­da, ma przyjść na świat w mie­ście da­wi­do­wym, Be­tle­jem. A jed­nak Jezus był tak bar­dzo iden­ty­fi­ko­wa­ny z Na­za­re­tem, mia­stem, gdzie jak sądzi wielu uczo­nych, na­praw­dę się uro­dził, że przez całe życie bywał okre­śla­ny po pro­stu Na­za­rej­czy­kiem. Pierw­si chrze­ści­ja­nie po­trze­bo­wa­li opo­wie­ści, która spro­wa­dzi­ła­by ro­dzi­ców Je­zu­sa do Be­tle­jem, stwa­rza­jąc moż­li­wość, że czło­wiek ma­ją­cy być synem Boga na­praw­dę przy­szedł­by na świat w mie­ście Da­wi­da. To dla­te­go ewan­ge­li­sta Łu­ka­sza przy­wo­łu­je hi­sto­rię o spi­sie lud­no­ści za­rzą­dzo­nym przez Rzym w 6. roku na­szej ery, kiedy to każdy miał obo­wią­zek wró­cić w swoje ro­dzin­ne stro­ny, by tam tra­fić do re­je­stru. Po­nie­waż oj­ciec Je­zu­sa, Józef, po­cho­dził z Be­tle­jem, wraz ze swoją na­rze­czo­ną Marią miał po­rzu­cić Na­za­ret na rzecz mia­sta da­wi­do­we­go, gdzie Jezus przy­szedł­by na świat, żeby speł­ni­ła się he­braj­ska prze­po­wied­nia.

A jed­nak zgod­nie z hi­sto­rycz­ną praw­dą za­rzą­dzo­ny przez Rzym spis lud­no­ści odbył się tylko w Judei, Sa­ma­rii i Idu­mei, a nie w Ga­li­lei, gdzie miesz­ka­ła ro­dzi­na Je­zu­sa. Co wię­cej, po­nie­waż cen­zus zor­ga­ni­zo­wa­no dla celów po­dat­ko­wych, Rzy­mian w więk­szym stop­niu in­te­re­so­wa­ły dobra po­sia­da­ne w miej­scu sta­łe­go za­miesz­ka­nia oby­wa­te­li, a nie ich miej­sce uro­dze­nia. Krót­ko mó­wiąc, jeśli Łu­kasz umiej­sca­wia na­ro­dzi­ny Je­zu­sa w Be­tle­jem, robi tak nie dla­te­go, że jest to zda­rze­nie hi­sto­rycz­ne, lecz ewan­ge­li­sta chce, by wy­peł­ni­ło się pro­roc­two Mi­che­asza: “A ty, Be­tle­jem, naj­mniej­sze je­steś wśród ple­mion judz­kich. Z cie­bie mi wyj­dzie Ten, który bę­dzie wła­dał w Izra­elu (…).”

Mit 2: Jezus był je­dy­na­kiem

Mimo ka­to­lic­kiej dok­try­ny o nie­po­ka­la­nym dzie­wic­twie Marii, matki Je­zu­sa, wiemy z całą pew­no­ścią, że hi­sto­rycz­ny Jezus wy­wo­dził się z licz­nej ro­dzi­ny, gdzie wy­cho­wy­wał się w to­wa­rzy­stwie przy­naj­mniej czte­rech braci – Ja­ku­ba, Jó­ze­fa, Szy­mo­na i Judy – oraz nie­zna­nej licz­by sióstr. O tym, że Jezus miał ro­dzeń­stwo, przy­po­mi­na w wielu miej­scach Ewan­ge­lia, prze­czy­ta­my o tym rów­nież w li­stach świę­te­go Pawła. Nawet ży­dow­ski hi­sto­ryk z pierw­sze­go wieku na­szej ery, Józef Fla­wiusz, pisze o bra­cie Je­zu­sa Ja­ku­bie, który w pierw­szym okre­sie ist­nie­nia Ko­ścio­ła za­słu­żył na miano jed­ne­go z jego li­de­rów.

Nie­któ­rzy ka­to­lic­cy teo­lo­go­wie utrzy­mu­ją, że grec­kie słowo adel­phos, uży­wa­ne na okre­śle­nie braci Je­zu­sa, ozna­cza rów­nież “ku­zy­na” bądź “przy­rod­nie­go brata”. Przyj­mu­jąc tę wy­kład­nię można by uznać, że Ewan­ge­lie okre­śla­ją ter­mi­nem adel­phos dzie­ci Jó­ze­fa z po­przed­nie­go mał­żeń­stwa. Cho­ciaż nie można wy­klu­czyć tej teo­rii, to jed­nak w Nowym Te­sta­men­cie słowo adel­phos okre­śla za­wsze brata, dla­te­go nie ma pod­staw, by twier­dzić, że Jezus był je­dy­na­kiem.

Mit 3. Jezus miał 12 uczniów

Ten mit wziął się z braku zro­zu­mie­nia dla trzech ka­te­go­rii ludzi, któ­rzy to­wa­rzy­szy­li Je­zu­so­wi. W pierw­szej gru­pie zna­la­zły się osoby słu­cha­ją­ce jego nauk, li­czą­ce na uzdro­wie­nie: Ewan­ge­lie mówią o nich “tłum”, bo ota­cza­ją Je­zu­sa, gdy wkra­cza do mia­sta lub wio­ski. W dru­giej gru­pie będą ci, któ­rzy idą za mi­strzem od mia­sta do mia­sta, od wio­ski do wio­ski. To wła­śnie ucznio­wie Je­zu­sa, któ­rych we­dług Ewan­ge­lii spi­sa­nej przez Łu­ka­sza było 70 lub 72 – w za­leż­no­ści od wer­sji tek­stu, któ­rej damy wiarę. W trze­ciej gru­pie znaj­dą się tak zwani apo­sto­ło­wie. Tych 12 męż­czyzn nie było zwy­czaj­nie ucznia­mi Je­zu­sa i nie to­wa­rzy­szy­ło mu w jego wę­drów­kach. Ci lu­dzie otrzy­ma­li spe­cjal­ne peł­no­moc­nic­two, by sa­me­mu wy­ru­szyć w drogę i gło­sić nauki Chry­stu­sa w spo­sób nie­za­leż­ny, nie dzia­ła­jąc pod nad­zo­rem. O tej dwu­na­st­ce można by po­wie­dzieć, że skła­da­li się na nią pierw­si czo­ło­wi mi­sjo­na­rze chrze­ści­jań­stwa.

Mit 4: Jezus zo­stał osą­dzo­ny zanim tra­fił przed ob­li­cze Pon­cju­sza Pi­ła­ta

Ewan­ge­lie przed­sta­wia­ją Pi­ła­ta jako uczci­we­go, lecz sła­be­go za­rząd­cę zmu­szo­ne­go przez wpły­wo­wych Żydów do po­sła­nia na krzyż czło­wie­ka, o któ­rym pre­fekt Judei wie­dział, że jest nie­win­ny. A jed­nak w dzie­jach Piłat za­pi­sał się głów­nie jako ten, kto wy­sy­łał woj­ska na ulice Je­ro­zo­li­my, by wy­ci­nać w pień tych z Żydów, któ­rzy nie zga­dza­li się z jego wolą. Pod­czas dzie­się­ciu lat swego urzę­do­wa­nia Piłat ocho­czo pod­pi­sy­wał wy­ro­ki ukrzy­żo­wa­nia dla ty­się­cy ludzi, któ­rym nawet nie zor­ga­ni­zo­wa­no go­dzi­we­go pro­ce­su, a Żydzi zło­ży­li nawet na niego skar­gę do rzym­skie­go ce­sa­rza. Rzad­ko zda­rza­ło się zresz­tą, by Żydzi w ogóle tra­fia­li przed rzym­skie sądy – nawet ci, któ­rych oskar­ża­no o sze­rze­nie wy­wro­to­wych idei. Dla­te­go sam po­mysł, że Pon­cjusz Piłat po­świę­cił swój czas za­sta­na­wia­jąc się nad losem męż­czy­zny, który po­krzy­żo­wał szyki ra­bi­nom, wy­da­je się nie­do­rzecz­ny, o oso­bi­stym spo­tka­niu tych dwóch nawet nie wspo­mi­na­jąc.

Można oczy­wi­ście wy­obra­zić sobie, że Jezus sta­nął­by przed ob­li­czem rzym­skie­go urzęd­ni­ka, gdyby skala jego zbrod­ni za­słu­gi­wa­ła na uwagę Rzymu. Przy­po­mnij­my jed­nak, że “pro­ces” Je­zu­sa był po­bież­ny i prze­pro­wa­dzo­ny w skró­co­nej for­mie po to tylko, by for­mal­nie za­pi­sać za­rzu­ty, za które męż­czy­zna ten miał potem po­nieść śmierć na krzy­żu.

Mit 5: Jezus zo­stał po­grze­ba­ny w gro­bie

Zgod­nie z Ewan­ge­lią po kaźni ciało Je­zu­sa zo­sta­ło zdję­te z krzy­ża i zło­żo­ne w gro­bie. Jeśli ta wer­sja zda­rzeń jest praw­dzi­wa, ozna­cza­ło­by to, że w przy­pad­ku Je­zu­sa przy­ję­to bar­dzo nie­ty­po­wy, może nawet bez­pre­ce­den­so­wy, tryb po­stę­po­wa­nia, świad­czą­cy o wy­jąt­ko­wej po­błaż­li­wo­ści dla zmar­łe­go ze stro­ny Rzy­mian. W rze­czy­wi­sto­ści bo­wiem ukrzy­żo­wa­nie nie było ot tylko jedną z form wy­mie­rza­nia kary śmier­ci sto­so­wa­nej przez Rzym. W prak­ty­ce bar­dzo czę­sto więź­niów naj­pierw za­bi­ja­no, a do­pie­ro potem przy­bi­ja­no do krzy­ża. Pod­sta­wo­wą funk­cją ukrzy­żo­wa­nia miało być za­po­bie­ga­nie bun­tom – to dla­te­go ce­re­mo­nia wie­sza­nia na krzy­żu za­wsze od­by­wa­ła się na oczach tłumu. Z tego sa­me­go po­wo­du ciała zmar­łych po­zo­sta­wia­no na krzy­żach długo po zgo­nie i pra­wie nigdy nie cho­wa­no ich w gro­bach. Katom za­le­ża­ło głów­nie na tym, by upo­ko­rzyć ofia­rę i wy­stra­szyć świad­ków: zwło­ki ukrzy­żo­wa­nych roz­szar­py­wa­ły potem psy albo dra­pież­ne ptaki. Kości zmar­łych wy­rzu­ca­no na śmiet­nik, gdzie two­rzy­ły stos – to stąd góra Gol­go­ta (po grec­ku: czasz­ka) wzię­ła swoje imię.

Nie jest nie­moż­li­we, że Jezus, w prze­ci­wień­stwie do wszyst­kich in­nych ukrzy­żo­wa­nych, zo­stał mimo wszyst­ko za­bra­ny z miej­sca kaźni do wy­twor­ne­go, ka­mien­ne­go grobu – a więc ta­kie­go, na jaki mogli li­czyć tylko naj­bo­gat­si lu­dzie w Judei. Nie jest to nie­moż­li­we, lecz jest to bar­dzo mało praw­do­po­dob­ne.

zrodlo: http://wiadomosci.onet.pl/religia/prawdziwe-zycie-jezusa-chrystusa/h76k6

 

 

Ponizej wiadomosc jaka napisala na facebook moja kolezanka ktora tez tutaj (Nairobi) mieszka…
 
Kochani, chce Wam napisać o tym co na prawdę dzieje się w Westgate, bo w wiadomościach nie usłyszycie tego co mówią ludzie którzy stamtąd uciekli. Moim zdaniem ważne jest aby wszyscy wiedzieli, że tam nie skończyło się na 62 ofiarach i dymie unoszącym się nad Westgate. Właśnie wróciłam ze spotkania ze znajomi którzy stracili w Westgate swoich bliskich. Siostra kolegi została postrzelona ale udało jej się uciec z dwójką swoich i dwójką przypadkowo uratowanych dzieci. Była świadkiem kiedy jeden ze „ skurwysynów” zastrzelił kobietę w ciąży strzelając w jej brzuch. A jak to się zaczęło: uzbrojeni fundamentaliści weszli do Westgate, część weszła przez główne wejście a część przez garaże. Kiedy wzeszli na 2 piętro, gdzie akurat dzieci odgrywały przedstawienie, rzucili w dzieci granaty i następnie je rozstrzelali. Mamy na to świadków, rodziny znajomych i naszych znajomych. Nikt o tym nie mówi bo władze zabraniają przekazywania takich wiadomości!!!!! Kolega naszego przyjaciela uciekł z mallu rano w niedziele, mówił że widział jeszcze wiele ciał – mówił że jest tam około stu osób martwych na różnych piętrach. Tych wiadomości władze nie podadzą, bo nie chcą aby gnoje z Al Shaabab wiedzieli na ile ich tchórzowski atak się powiódł. Kolega stracił matę i dziecko w zamachu, inny nasz znajomy stracił przyjaciela który został w mallu 10 minut dłużej po ich spotkaniu. Szkoła do której chodzi córka naszych znajomych została zamknięta gdyż podczas ataku zginęło wiele dzieci i ich rodziców. Znajomy kolegi był na zewnątrz kiedy zastrzelono mu żonę i jego 1 roczne dziecko. Dziecko nie zostało przypadkowo zastrzelone – jeden z tchórzliwych skurwysynów strzelił dziecku w głowę na oczach matki. To są opowiadania ludzi których znamy a nie żadne wyimaginowane historie. 
Pisze o tym bo wiem, jak my wszyscy przyzwyczailiśmy się do tragicznych informacji podawanych w wiadomościach. 100 osób zginęło w Nigerii, 57 w Pakistanie i tak codziennie słyszymy o jakiś tragediach na świecie. Czytając o tym nigdy się na tym głębiej nie zastanawiamy, ale kiedy przydarzy się to tobie, twoim znajomym, przyjaciołom, sąsiadom, uczucie tragedii i wciekłości jest przeogromne. Ja i moi znajomi jesteśmy przybici i ogromie poruszeni tragedią tej sytuacji. W tym centrum spędzamy czas, tam chodzimy na zakupy i do kina.
Nigdy nie myślałam, że będę świadkiem takiej tragedii. Nigdy się nad tragediami innych ludzi nie zastanawiałam. Teraz nie mogę w to uwierzyć. Złość, wściekłość. Musimy o tym mówić, bo walka w „imię religii” i politycznych przekonań nie usprawiedliwia strzelaniu kobietom w ciąży w brzuchy, rzucaniem granatów w dzieci i strzelaniem niemowlakom w głowy. 
Proszę opowiedzcie o tym swoim znajomym. Niech wiedzą co oznacza fundamentalistyczny atak „w imię religii”.
I jeszcze jedna niesamowita historia – kiedy siostra kolegi została wypuszczona z centrum pokazując francuski paszport – zamachowiec wypuszczając ją i jej dzieci, powiedział jej że teraz nadszedł czas aby zacząć nawracać nasze dzieci na islam…………………………………. Powodzenia…
 
 
Pozdrawiam was wszystkie cieplo ale z wielkim bolem w klatce piersiowej I ze strachem na przyszlosc…

1. Musisz skutecznie zastraszyć człowieka. To podstawa. Stwórz cały leksykon diabłów, opłać młodych, bezrobotnych pisarzy s/f by wymyślili jakieś okropne miejsca piekielne, gdzie przez wieczność będą wrzeszczeć z bólu ci, którzy nie wierzą w Ciebie. Bo kto nie wierzy w Ciebie i Ci nie służy, to jakby obraził samego Pana Boga, bo ten przecież postawił Cię na czele ludzkości. A bez Twoich nakazów moralnych i pouczeń ludzkość będzie mordowała i paliła, więc jesteś jej koniecznie potrzebny. Spokojnie, nikt nie zapyta jak ludzkość przetrwała tyle tysiącleci bez Ciebie. A jak zapyta, zawsze możesz powiedzieć że to nie ten ktoś mówi, tylko diabeł opętał i gada głupoty. Później spójrz na tę osobę ze współczuciem, i powiedz że będziesz się za nią modlił. W duchu ją sobie zapamiętaj, by w odpowiednim momencie zemścić się na tym człowieku. Ważne! gdy Twoja ręka dusi, gwałci i morduje, usta muszą mówić o miłości i dobru.
Powołaj wielu egzorcystów, opisuj z fantazją przypadki opętań. Niech wyjące diabły koniecznie mówią w trakcie opętań, że Ty jesteś jedynie słuszną ścieżką ku zbawieniu, niech syczą z bólu gdy widzą Twoje święte zdjęcie. Prostaczek czytający z wypiekami na twarzy opisy opętań, musi wiedzieć że w Tobie jedyna ochrona przed wszędzie czychającym złem. A Ty przecież zjeść coś musisz, mieszkać też. A że jadasz tylko w luksusowych restauracjach i nocujesz w najlepszych hotelach…

2. Odwołaj się do najniższych instynktów człowieka. Gdy ten jest już zastraszony, mów dużo o miłości, życiu pośmiertnym w chwale za spełnianie zasad które stworzysz, i możliwości wesołego patrzenia w dół, do głębi piekielnych na sąsiada który miał lepsze auto od Ciebie, a teraz skwierczy i wyje z bólu torturowany przez diabły. Twórz historyjki jak to ktoś kto nie ma Twoich poglądów, po śmierci spotyka smutnego Pana Boga i zostaje skierowany przez niego do piekła. Albo zawsze działające, skuteczne i uniwersalne – gdy ktoś z Ciebie drwi, mów mu że gdy będzie umierał, będzie wył po Twojego pracownika (kapłana) a ten nie przyjdzie i będzie piekło. Ludzie ze strachu zrobią wszystko, więc masz spore szanse na sukces, i dobry zapis w testamencie umierającego i przestraszonego człowieka.

3. Musisz sprawić by człowiek czuł się jak ście .rwo, by móc sprzedać mu lekarstwo na chwilowe lepsze samopoczucie. Dlaczego chwilowe? bo jakbyś wyleczył człowieka całkiem, to nie wierzyłby Ci już i nie płacił pieniędzy. Żeby tego dokonać musisz skoncentrować uwagę ludzi na jakimś drastycznym, i bardzo ważnym wydarzeniu. Stwórz mit Boga który był katowany, dręczony. Powiedz ludziom że to ich wina że Bóg wył z bólu, i że Bóg bardzo cierpi i płacze, gdy Ty grzeszysz. Np. oddychasz. Wiadomo że nie można przestać oddychać, więc pieniądze będą płynęły wartkim strumieniem. Twoją dewizą powinno być „leczyć tak, by nie wyleczyć”. Bierz przykład z firm farmaceutycznych i nowoczesnych lekarzy, kształconych na uczelniach które finansuje ten własnie biznes. Kto wie, może kiedyś zniszczysz więcej ludzi i będziesz bogatszy niż oni? trzeba wierzyć w sukces i stale do niego dążyć.

4. Stwórz pojęcie grzechu. Wybierz coś co ludzie muszą robić (jedzenie, rozmnażanie, oddychanie) i stwórz całą historyjkę o tym, jak to stwórca miriadów galaktyk, Pan Bóg z miliardami zastępów anielskich patrzy na ziemię, i bardzo cierpi gdy człowiek oddycha albo dotyka swoich jąder. Stwórz artykuły, felietony, książki i filmy o tym, że oddychanie to obraza Pana Boga. Każdy musi oddychać, więc każdy będzie czuł się winny i niegodny. Wtedy uruchom spowiedź świętą, i niech człowiek ma możliwość opowiedzieć o tym że oddycha, a wtedy niech Twój wyćwiczony pracownik zrobi jakiś znak, zada pokutę i powie że już to nie jest złe, żeby człowiek się nie czuł źle. Przy okazji niech Twoi pracownicy zapisują wszystko co powie, nigdy nie wiadomo kiedy to się przyda do szantażu. Polecaj i gloryfikuj cierpienie, ubóstwo i cnoty. Ważne! zważaj byś sam w to nie uwierzył. Powtarzanie czyni cuda.

5. Nigdy nie bierz pieniędzy otwarcie. Niech wszystko będzie rzekomo bezpłatne. Np. spowiadanie się z oddychania, a po niej zrób konieczność wzięcia udziału w uroczystości, w której zbiera się co łaska – wszyscy płacą, więc każdy zapłaci bo po pierwsze czuje ulgę – kapłan powiedział mu że nie jest zły i może się dobrze czuć, więc płaci bo czuje „doładowanie akumulatorów”, a po drugie jak nie płacić, gdy sąsiad obok patrzy co wrzucasz do koszyczka? zaciśnie zęby a zapłaci, bo inni powiedzą że dzia.d, a on chce być panisko, jak każdy. Spokojnie, odkujesz się na dwustu różnych świętach, pogrzebach, narodzinach itd. Subtelnie sugeruj i dawaj przykład tych, którzy zapisali w testamencie swój majątek na Twój kościół, że teraz już są w niebie i są szczęśliwi. Pogardzaj zaś tymi, którzy majątek zapisali rodzinie, mów coś w stylu że podążali szeroką ściężką, postąpili nie po Bożemu, egoistycznie, że wyją z bólu w piekle bo zasmucili Boga miłości.

6. Gdy liczba wierzących w Twoją bajkę mocno wzrośnie, musisz się dogadać z politykami. Wybierz tych którzy obiecają Ci najwięcej, dotacje, ziemię, wprowadzenie Twojej wiary do szkół (pozyskiwanie nowych wiernych), a w zamian polecaj wiernym głosowanie na tego polityka czy jego partię. Z tymi co są z Tobą sprzedawaj poparcie ludzi, a ci źli niech płacą, byś ludzi nie buntował. Tak czy siak, ktoś ci zawsze zapłaci. Po wygranych wyborach dostaniesz swoją zapłatę, z podatków wszystkich obywateli. I kto mówi że demokracja jest zła?

7. Dzieci są najważniejsze. Gdy od najwcześniejszych lat będziesz wmawiał dzieciom swoje bajki, straszył złymi diabłami, to chociażby jako dorosłe zdały sobie sprawę że Ty tylko żartowałeś, to mimo wszystko strach w nich zostanie. Do końca życia będą robić pod siebie w ciemnym lesie, mieć koszmary z diabłami które im wymyśliłeś, a swoje dzieci także wychowają w strachu i poczuciu winy. Oto potęga wiary! Za wszelką cenę musisz mieć dostęp do dzieci, i mieć możliwość nauczania ich i straszenia. To zaprocentuje na przyszłość dużymi pieniędzmi. Nauczać ich najlepiej za pieniądze ich rodziców, demokratycznie. Niech nie uczą się matematyki, chemii i biologii, bo ciemnymi łatwiej kierować i wmówić im strach.

8. Musisz mieć podstawę wiary. Najlepiej by była to jakaś stara książka, obrazek, legenda. Im większe bzdury w niej piszą, tym lepiej. Będzie można je interpretować na wszystkie możliwe sposoby. Ludzie paradoksalnie, jak wierzą w naprawdę totalne brednie, bronią ich z większą siłą żeby nie wyjść na absolutnych ciemniaków. Im większe bujdy wymyślisz, tym wierniejszych będziesz miał zwolenników. Niech będą jakieś gadające zwierzęta, nie oddychający rodzice zabitego Boga. Podkreślaj to że nie oddychali – żeby Ci co oddychają, czuli że to jest złe i niegodne. To zwiększy przepływ kochanych pieniążków.

9. Pamiętaj! żadnych statków kosmicznych skrytych za kometą, kosmitów mających zabrać ludzi na swoją planetę. Rozwój nauki sprawia, że szybko to zostanie obalone. Oczywiście Twoi wierni nie uwierzą w to co widzą naukowcy, uznają to za oszustwo złego ducha, ale po co ryzykować utratę wątpiących i wahających się? celem musi być coś, czego nie da się w żaden sposób sprawdzić. A jak coś sprawdzą, to w miarę możliwości ich się zabije, a jak będziemy mieli władzę będzie się ich torturować i palić na stosie. Żeby inni nie gadali bz.dur o okrągłej ziemi, tylko wierzyli w natchnione święte słowo. Twoje słowo.

10. Bóg. Musi być jak ludzki tyran i despota. Poczytaj książki o Stalinie. Pełen miłości i dobra, kochający dzieci i przodowników pracy, a jednocześnie mordujący, katujący i wysyłający ludzi do piekła za najmniejsze przewinienie, za samodzielne myślenie. Ludzie takiego władcę rozumieją i szanują, a metafizyczny byt którym jest czysta miłość? ta trzoda chlewna nawet sobie tego nie umie wyobrazić. Niebo ma więc być darmowym mcdonaldem gdzie można w nieskończoność żreć, pić a potem siedzieć w wc i czytać darmową gazetę, a po wszystkim iść na krawędź nieba i napluć z całą rodzinką do piekła, gdzie smażą się sąsiedzi którym w życiu się wiodło. Biedacy mają oczekiwać w niebie bogactwa, ci zakompleksieni tego że będą wywyższeni, chorzy zdrowia a bogaci jeszcze większego bogactwa. Wszystko obiecuj że będzie po śmierci, ha ha ha.

11. Początki bywają trudne, ponieważ większe religie nazwą Cię sektą, podobnie jak one były kiedyś sektami. Spokojnie. Rozrośniesz się, wygryziesz konkurencję na lokalnym rynku i obrzucisz ich klątwami. Oni Ciebie też, ale przecież wiesz że to tylko takie widowisko dla tłuszczy. Jak obejmiesz swymi mackami cały kraj, musisz zacząć atakować inne wiary, by przejąć ich wiernych i majątki. Najlepsze do tego celu jest prowokowanie wojen. Namówisz władcę do wojny, zapewnisz mu poparcie poddanych i mięso armatnie, a on w zamian po wygranej wprowadzi Twoją religię na podbite tereny.

12. Twoi pracownicy nie mogą się żenić ani mieć potomstwa, by to co nachapią się od ludzi, zostawało dla Ciebie a nie dla ich rodzin. Stan bez rodziny nazwij stanem błogosławionym, obiecaj za to niebo i sprawa załatwiona. Po cichu stwórz fundusz alimentacyjny, tak będzie znacznie taniej.

13. Jeden Bóg jest wygodniejszy i modniejszy. Ale ludzi ciągnie do wielobóstwa, więc stwórz kult męczenników, niech trzoda się do nich modli. Wilk syty i owca cała. Pamiętaj by męczennicy cierpieli za Twoją wiarę, by ludzie chcąc ich naśladować, chodzili na wojny do których ich namawiasz (po ubiciu interesu z politykiem) i próbowali zdobyć uznanie religii namawiając innych do Twojej wiary. Przy okazji można dobrze zarobić sprzedając medaliki i figurki ze świętymi męczennikami.

14. Twój i Twoich pracowników ubiór, musi się wyróżniać. Śmieszne czapki, ubranka, mogą być sukienki, piękne pierścienie. Tylko pamiętaj by nigdy się przed wiernymi nie śmiać. Tylko we własnym gronie, przy wódeczce, śledziku i dziewczynkach.

15. Zatrudnij kobiety. Bo i po co zatrudniać sprzątaczki albo U.k.rainki? będzie wierna i darmowa siła robocza, patrząca na nas z podziwem. To dobra rzecz. Za usługiwanie pośrednikom Pana Boga obiecuj niebo po śmierci, a typowo kobiece radości wyklinaj, strasz diabłem i wiecznym potepieniem. Nikt Ci nie posprząta tak dobrze Twojego pałacu, jak kobieta widząca wszędzie w około diabła. No i nie ukradnie Ci kluczyków do jednego z ferrari, rolexów czy najdroższych klejnotów, które jako głosiciel ubóstwa uwielbiasz na sobie nosić.

16. Cudowne, niewytłumaczalne wyzdrowienia zdarzają się wszędzie. Jak będziesz mieć wielu wyznawców, kilku z nich statystycznie wyzdrowieje, ogłoś więc że się modlili i Bóg ich wysłuchał dzięki Tobie. Milcz o tych którzy się modlili, i konali w mękach. Zresztą nikt o nich nie zapyta, umarli i po sprawie, ha ha ha.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kardynal-stefan-wyszynski-dokonal-cudu-uzdrowienia,1,5527838,wiadomosc.html